"Czerwone Diabły" chcą zostać w raju, ale piekło je pochłonie...
Dodał: Michał Ptaszyński
Data dodania: 19-03-2014 12:09
Chciałaby dusza do raju, a tymczasem "Czerwone Diabły" są blisko piekła. Kibice nie wierzą w Davida Moyesa, liczą na gwiazdy i cud.
W środę około 22:35 Manchester może być bardzo smutny, jeśli gospodarze nie odrobią na Old Trafford strat po przegranym 0:2 pierwszym meczu 1/8 finału z Olympiakosem Pireus.
Po losowaniu par 1/8 finału wydawało się, że United spokojnie awansują do ćwierćfinału. Rozkład zespołu po odejściu sir Alexa Fergusona jest jednak ogromy. David Moyes nie umie nad tym wszystkim zapanować i po porażce w greckim porcie światło naprowadzające na ćwierćfinał LM świeci Manchesterowi United coraz słabiej, gdyż "Czerwone Diabły" znacznie oddalił się od celu.
Piłkarze ManUnited zapowiadają walkę, ataki i próbę odrobienia strat. Pytanie tylko czy stać ich na to. Jeśli zagrają tak jak w większości spotkań w tym sezonie fani mogą być spokojni. Oczywiście fani Olympiakosu, bowiem Grecy nie będą mieli problemu z awansem.
"Duma", "Pasja", "Honor", "Tradycja", "Respekt", "Siła" - takie hasła wisiały na Old Trafford w ostatnich dniach. Mobilizacja przed Olympiakosem? Nic z tego. Reklama Chevroleta. Może jednak piłkarze United wezmą sobie te słowa do serca i odnajdą w sobie te cechy. To pewnie może być dla nich trudniejsze niż zakup Chevroleta, ale po tym właśnie poznaje się wielkie drużyny. Że potrafią się zebrać w trudnym momencie. Dla działaczu MU rewanż z Olympiakosem będzie opowiedzią, jak głęboka musi być przebudowa zespołu w letnim okienku transferowym i czy warto nadal trzymać się Moyesa...
W drugim środowym meczu 1/8 finału emocji pozornie ma być mniej. Jeśli zakładamy, że Manchester United będzie atakował i próbował odrobić straty z Pireusu, to trudno zakładać, że Zenit Sankt Petersburg będzie to samo robił z Borussią Dortmund. Porażka 2:4 u siebie oraz zmiana trenera - zwolniono Luciano Spallettiego, zatrudnio Andre Villas-Boasa (ale w środę na ławce go jeszcze nie będzie) - właściwie przekreśliły szanse Rosjan.
Co prawda Robert Lewandowski przestrzega kolegów przed lekceważeniem Zenitu, może i słusznie, ale trudno oczekiwać, że ekipa znad Newy nagle wygra 3:0 czy 4:1. Nawet biorąc pod uwagę, że zabraknie w szeregach BVB Marco Reusa i kilku innych piłkarzy, ale do tego Juergen Klopp już się przyzwyczaił.
Według Futbol.pl Zenit nie wyrwie Borussii awansu, a Manchester United będzie się szarpał, ale dostanie jedną bramkę i chociaż wygra, to nie awansuje do ćwierćfinału.
Futbol.pl











