Koronawirus dopadł Kacpra Przybyłkę. Polski napastnik przeżył kilka dni koszmaru
Dodał: Futbol.pl
Data dodania: 13-05-2020 22:25
Polski napastnik Philadelphia Union Kacper Przybyłko zdradził w rozmowie z TVP Sport, że był zakażony koronawirusem.
Klub Przybyłki na początku kwietnia ogłosił, że ma u siebie piłkarza z pozytywnym wynikiem testu na koronawirusa. Nie ujawnił jednak, o którego zawodnika chodzi. Było wiadomo jedynie, że to pierwszy przypadek spośród wszystkich graczy w amerykańskiej Major League Soccer.
Teraz wyjaśniło się, że chory był Kacper Przybyłko. Polski napastnik zdradził to w rozmowie z TVP Sport. - 25 marca obchodziłem 27. urodziny, ale dwa dni wcześniej strasznie źle się poczułem. Miałem gorączkę, dreszcze i bolała mnie głowa. Na początku myślałem, że to normalne osłabienie, bo raz w roku coś takiego mnie rozkłada na dzień, góra dwa. Ale zastanawiające było to, że dosłownie ścięło mnie z nóg i po tym, jak termometr pokazał prawie 39 stopni gorączki, moja narzeczona Kinga postanowiła zabrać mnie na test - przyznał Przybyłko.
Napastnik nie ukrywa, że początki choroby były bardzo trudne. - Wyłączony byłem z obiegu przez cztery doby. Gdyby nie Kinga, to spałbym na okrągło. Budziła mnie i na siłę karmiła ciepłą zupą. Brałem tabletki na ból głowy i cały czas walczyłem z gorączką. Najgorzej było w nocy, bo dręczyły mnie jakieś koszmary - opowiadał Przybyłko.
Potem było już lepiej, chociaż po wyzdrowieniu piłkarz nie miał sił nawet na spacer. Dopiero z czasem zaczął ćwiczyć, ale do pełni sił wrócił po miesiącu.
Futbol.pl











