Czesław Michniewicz: Kastrati jest jak sokowirówka
Dodał: Futbol.pl
Data dodania: 15-09-2021 20:18
Legia Warszawa wygrała ze Spartakiem Moskwa w 1. kolejce Ligi Europy. Wojskowi pokonali Rosjan na ich terenie po bramce zdobytej w doliczonym czasie gry. Czesław Michniewicz nie ukrywał, że to zwycięstwo bardzo go cieszy.
- Uważam, ze mecz był wyrównany i miał różne fazy. Początek nie był zbyt dobry w naszym wykonaniu. Spartak miał optyczną przewagę. Spodziewaliśmy się tego, że na własnym stadionie będzie się starał od pierwszych minut atakować, szukać okazji do strzelenia gola. Na szczęście dla nas, sytuacje nie zostały zamienione na gole. Później mecz się wyrównał. Momentami przejmowaliśmy inicjatywę, wymienialiśmy więcej podań, zmuszaliśmy przeciwnika do biegania za piłką. Między formacjami zrobiło się więcej miejsca, co dawało nam dużo korzyści. Nie zawsze potrafiliśmy to wykorzystywać, koło 40. minuty nie biegaliśmy już tak intensywnie, nie pokazywaliśmy się do gry. Tuż przed przerwą przeciwnik znów miał optyczną przewagę i mógł wtedy zdobyć bramkę - stwierdził Michniewicz na konferencji prasowej po meczu w Moskwie.
- W przerwie meczu przygotowaliśmy kilka materiałów wideo z naszej kamery taktycznej. Pokazaliśmy zawodnikom, co musimy poprawić, w jaki sposób Spartak buduje akcje i próbuje się przedostać w pole karne. Po zmianie stron, takich akcji, jak w pierwszej połowie, zbyt wielu już nie było. Grało nam się przez to troszeczkę łatwiej. Jednak z każdą upływającą minutą Spartak dążył do zwycięstwa, atakował większą liczbą zawodników. Ale dla nas była to też szansa na kontry. Kluczowe, z naszej perspektywy, były przeprowadzone zmiany, które dały nam więcej możliwości w ofensywie. Spodziewaliśmy się, że Muci i zwłaszcza Kastrati, który dołączył do nas niedawno, da nam dużo opcji zagrania piłki na wolne pole. Wiedzieliśmy, że Dżikija może być troszeczkę zmęczony, bo toczył dużo pojedynków biegowych z Mahirem Emreli, który zagrał dobre spotkanie. Dzięki temu, stworzył się idealny moment na to, aby Kastrati wszedł na boisko i pomógł drużynie. Później, gdy do wejścia byli przygotowani Pekhart i Muci, przeprowadziliśmy świetną akcję, w której brali udział m.in. Luquinhas i Mahir Emreli. Akcja mogła, a nawet powinna zakończyć się bramką – tak się nie stało. Ale wcześniej podjęliśmy decyzję, aby dokonać tych zmian, co się bardzo opłaciło. Przeprowadzili świetną akcję, zdobyliśmy bramkę, jesteśmy bardzo szczęśliwi - dodał Michniewicz cytowany przez Legia.net.
- Z Kastratim jest jak z nową sokowirówką – trzeba się nauczyć ją obsługiwać, aby zrobić dobry sok. On jest z nami krótko, bo raptem tydzień, w tym czasie poleciał jeszcze do Serbii, aby załatwić wizę. Wiemy, jakie są jego atuty – poznaliśmy je w Zagrzebiu, gdzie sztafetą nie mogliśmy go dogonić. Po wejściu na boisko i zagranej piłce na wolne pole, pokazał szybkość, jaką ma. Pamiętam, że Maik Nawrocki, goniąc go, prawie zemdlał. Już wtedy zwróciliśmy na niego uwagę. Wtedy nawet nie wiedziałem, że jest możliwość sprowadzenia go do nas - zakończył trener Legii, który dziękował też potem m.in. Magdzie Żarskiej, Radkowi Dei i Konradowi Paśniewskiemu za to, że w ekspresowym tempie załatwili specjalną wizę Kastratiemu, dzięki której piłkarz z Kosowa mógł wjechać do Rosji.
Futbol.pl, fot. Dziurek / Shutterstock.com











