Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

"Selekcjoner wpadnie do Polski na jakiś mecz?"

Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 04-10-2021 19:40

Dariusz Dziekanowski, w najnowszym felietonie na łamach "Przeglądu Sportowego" skomentował m.in. nieobecność Paulo Sousy na meczu Legii Warszawa w Lidze Europy.

Podczas czwartkowego starcia mistrzów Polski z Leicester City, na trybunach stadionu przy Łazienkowskiej widzieliśmy Stanisława Czerczesowa, byłego szkoleniowca Legii Warszawa. Rosjanin zasiadał w loży VIP obok Cezarego Kuleszy, prezesa PZPN i Dariusza Mioduskiego, właściciela warszawskiego klubu. Próżno szukać było natomiast selekcjonera reprezentacji Polski. Nad przyczynami nieobecności Paulo Sousy na spotkaniu Legii Warszawa, zastanawia się Dariusz Dziekanowski.

- Fantastyczne widowisko w Lidze Europy, kilka ciekawych spotkań w Ekstraklasie – miniony tydzień był wyjątkowy w naszej klubowej piłce, a może nawet najciekawszy w tym sezonie. Na pewno na żadnym meczu w tym roku nie było takiej atmosfery, jak w czwartkowy wieczór w Warszawie przy ulicy Łazienkowskiej. Kiedy kibice na trybunach VIP zaczynają oglądać mecz na stojąco, kiedy zaczynają machać klubowymi szalikami, to znak, że dzieje się coś wyjątkowego - pisze w swoim felietonie Dariusz Dziekanowski.

- Co bardziej mnie zdziwiło, to nie odwiedzający stare śmieci Czerczesow, a nieobecny w tych samych miejscach aktualny selekcjoner reprezentacji Polski Paulo Sousa. Nieobecny, już dziś rozpoczyna się zgrupowanie naszej kadry przed eliminacyjnymi meczami z San Marino i Albanią. Niby usprawiedliwił go rzecznik prasowy PZPN, Jakub Kwiatkowski (że miał być na tym meczu, ale z przyczyn osobistych się nie pojawił), ale wiemy już dobrze, że polski stadion klubowy, to nie jest ulubione miejsce pracy Portugalczyka. Świetnie to zresztą ujął Łukasz Olkowicz z Przeglądu Sportowego w pytaniu do rzecznika na Twitterze: „Selekcjoner wpadnie do Polski na jakiś mecz?” - dodaje ekspert.

- Można mieć złą opinię na temat naszej ekstraklasy, ale jednak jego obowiązkiem są nie tylko wycieczki do Niemiec czy Włoch, ale też do Warszawy (nie tylko na Stadion Narodowy), Poznania, Gdańska czy Szczecina. Jednym z wyróżniających się zawodników mistrzów Polski jest w tym sezonie Maik Nawrocki, ale ten chłopak nie dostał powołania nawet do szerokiej kadry pierwszej reprezentacji Polski - podkreśla były reprezentant Polski.

- Zapewne Paulo Sousa będzie opowiadał, że oglądał mecz w telewizji, że zwrócił na niego uwagę, ale każdy kibic, który choć raz był na trybunach stadionu wie, jaka jest różnica między bezpośrednim obserwowaniem spotkania a oglądaniem meczu w telewizji. Nie wiem, co to za osobiste przyczyny zatrzymały Portugalczyka, mam tylko nadzieję, że nie chodziło o to, że będzie musiał siedzieć na krześle obok Czerczesowa - kończy Dziekanowski.

Źródło: Przegląd Sportowy

TAGI

Inne artykuły