Były prezes Barcelony przerwał milczenie i odpowiedział na zarzuty
Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 15-10-2021 10:30
Joan Laporta, obecny szef Barcelony winą za astronomiczne długi klubu obarcza poprzedniego prezesa, którym był Josep Maria Bartomeu. Ten przerwał wreszcie milczenie i odpowiedział na zarzuty w rozmowie ze "Sportem" oraz "Mundo Deportivo".
Bartomeu nie rozmawiał z dziennikarzami od października 2020 roku, kiedy to podał się do dymisji na kilka miesięcy przed końcem kadencji. Teraz przerwał roczne milczenie i odpowiedział na zarzuty Laporty. Zarzucił obecnemu szefowi "Dumy Katalonii", że ten podaje w wywiadach zawyżoną kwotę zadłużenia klubu. Dodaje też, że katastrofalną sytuację finansową klubu spowodowała pandemia koronawirusa, a nie złe zarządzenie.
Były prezes "Barcy" stwierdził też, że gdyby to on pozostał na stanowisku, nigdy nie doszłoby do odejścia z klubu Leo Messiego.
- Jako prezes klubu nie chciałem, żeby Messi odszedł i robiłem wszystko, co było możliwe, aby Leo nie opuścił klubu. Pozwolili mu odejść i wydaje mi się, że to zła decyzja i błąd. Ze mną w klubie to by się nie stało. Granie bez Messiego oznacza, że wiele rzeczy musi się zmienić - powiedział Bartomeu.
- Koeman jest przygotowany do roli trenera, ale trzeba mieć cierpliwość, aby zbudować drużynę bez najlepszego zawodnika na świecie. Myślę, że mamy w składzie wielu utalentowanych, młodych zawodników. To jasne, że w tym sezonie musimy walczyć o mistrzostwo i Puchar Króla - stwierdził.
- Koeman przyszedł do klubu w bardzo trudnym momencie, po bolesnej porażce, i przyjął na siebie duże wyzwanie. W swoim pierwszym sezonie spisał się bardzo dobrze, wygrał Puchar Króla. Nie zwyciężyliśmy w lidze, ale nadal nie wiem, dlaczego. Wydawało mi się to dziwne po wspaniałym sezonie, jaki mieliśmy - zakończył.
Źródło: Sport, Mundo Deportivo











