Były reprezentant Polski: Paulo Sousa zrobił co do niego należało
Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 16-11-2021 9:53
Kamil Kosowski w swoim najnowszym felietonie na łamach "Przeglądu Sportowego" ocenił dotychczasową pracę Paulo Sousy w roli selekcjonera reprezentacji Polski.
Były gracz kadry narodowej stwierdził, że za nami dopiero półmetek eliminacji, a Paulo Sousa wykonał do tej pory to co do niego należało. Kosowski podkreślił, że wygranie grupy w rywalizacji z Anglikami graniczyło z cudem, więc uplasowanie się na drugim miejscu jest wykonaniem planu. Na szerszą ocenę pracy Portugalczyka przyjdzie czas po marcowych barażach.
- Portugalczyk zrobił to, co do niego należało. Piłkarze pod jego wodzą wywalczyli miejsce w barażu i to jest najważniejsze. Sousa świetnie wypada na konferencjach prasowych, potrafi ciekawie mówić, wizerunkowo dostaje notę celującą. Wysoko oceniam też jego nosa do zmian. Nasz selekcjoner świetnie z nimi trafiał, a piłkarze, których wpuszczał z ławki, strzelali i asystowali, co ważne w eliminacyjnym maratonie - napisał Kosowski.
- Gorzej wypada gra w defensywie, bronienie przy stałych fragmentach gry. Tu dam Sousie trójkę, więc ogólna ocena eliminacji w wykonaniu naszego trenera to czwórka z plusem. Nota może zmienić się po barażach, bo dla nas to dopiero półmetek walki o mundial. Polacy po raz pierwszy w historii w ten sposób będą rywalizowali o awans. To wielka nowość, ale jeszcze większa niepewność. Tam już nie ma fazy grupowej, w każdej z dwóch faz barażów mamy jeden mecz, bez rewanżu, a co za tym idzie – nie ma miejsca na potknięcia. Cały wysiłek włożony w eliminacje można zepsuć jednym spotkaniem, jednym faulem, jedną niewykorzystaną stuprocentową okazją - dodał były reprezentant Polski.
- Już niedługo dowiemy się, z kim zagramy w marcu o awans do mundialu. Żadnego rywala nie można zlekceważyć i należy podejść do tych meczów jak do finału imprezy, o którą dopiero się walczy. Do marca jest jeszcze kilka miesięcy, wiele może się wydarzyć. Nam, kibicom reprezentacji Polski, pozostało czekanie na losowanie, a piłkarzom utrzymywanie wysokiej formy i unikanie kontuzji. Wierzę, że nasze orły na ostatniej prostej będą w stanie zapewnić sobie miejsce wśród 32 najlepszych drużyn z całego świata. A później? Niech się dzieje wola nieba! - podsumował Kamil Kosowski.
Źródło: Przegląd Sportowy











