Przepis o "młodzieżowcu" odejdzie do lamusa. Boniek reaguje: To herezja
Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 06-04-2022 11:15
Wszystko wskazuje na to, że przepis o konieczności wystawiania co najmniej dwóch młodzieżowców w PKO BP Ekstraklasie, odejdzie do lamusa po czterech latach obowiązywania. Ostro sprzeciwia się temu były prezes PZPN-u Zbigniew Boniek, który był pomysłodawcą tego przepisu.
W 2018 r. doszło do porozumienia w zarządzie PZPN-u. Ówczesny prezes Boniek przeforsował obowiązek wystawiania co najmniej jednego piłkarza poniżej 21. roku życia. Zmiana weszła w życie od sezonu 2019/2020, ale od początku nie podobała się kilku klubom PKO Ekstraklasy, w tym Jagiellonii Białystok, której szefował wówczas Cezary Kulesza.
Po objęciu sterów w PZPN-ie przez byłego prezesa "Jagi", dni przepisu o młodzieżowcach w Ekstraklasie zdawały się być policzone. Przewidywania potwierdziły się w ostatnich dniach i wszystko wskazuje na to, że PZPN, na wniosek Ekstraklasy SA, zniesie ten obowiązek i to już od sezonu 2022/2023.
Przepis o młodzieżowcu zakłada, że co najmniej jeden zawodnik poniżej 21 lat musi przebywać na murawie od 1. do 90. minuty, więc kluby muszą mieć takich piłkarzy również na ławce rezerwowych, na wypadek kontuzji tego grającego.
- Takie tłumaczenie, to czysta głupota - powiedział Zbigniew Boniek w programie "Prawda Futbolu".
- Przecież ci, którzy są na ławce rywalizują przez cały tydzień w klubie o miejsce w składzie. Tak samo jest ze starszymi. W drużynie jest 25 piłkarzy, a gra ich tylko 11 - dodał.
- Natomiast mówienie o tym, że zawodnik jedzie z drużyną na mecz Ekstraklasy i nie zawsze gra, jest problemem, to herezja. A co, zamiast tego powinien pójść rano do kościoła i być ministrantem? Czy zagrać pół godziny w rezerwach? No przecież on może grać! - podkreślił były prezes PZPN.
- Oczywiście ten przepis wymuszał na klubach koncepcję przygotowania zawodników już od 15-16 lat. Stworzenie mikrocyklu i makrocyklu treningowego, pomysłu na wzmocnienie fizyczne młodych piłkarzy, by pasowali do poważnej, najlepszej piłki. Uważam, że jeżeli chcą znieść przepis o młodzieżowcu, to niech to zrobią, ale jeśli się na to zdecydują, to tylko z wygody. Jedne kluby mają lepszą młodzież, inne gorszą. Dlatego teraz chcą to wyrównać - dodał.
Zbigniew Boniek nadal broni przepisu promującego polskich młodych zawodników w składach klubów Ekstraklasy.
- Są w nim tylko plusy, nie ma żadnych minusów. Oczywiście, limit jest pewną częścią ograniczenia i nie oto chodziło, tylko o wyrobienie tendencji, pokonanie problemu z wprowadzaniem młodzieży do pierwszej drużyny. Jeżeli ktoś uważa, że mentalność wprowadzania młodych zaszczepiła się na tyle, że nie trzeba żadnego przepisu, to OK. Natomiast największym błędem byłoby zrobienie polskiego wyjścia: "Dobra, panowie, nie musi nikt grać na boisku, wystarczy, żeby było trzech na ławce. W efekcie będzie miał kto sprzęt nosić - podsumował Boniek.
Źródło: Prawda Futbolu
Fot. Dziurek/Shutterstock












