Zbigniew Boniek: Robert jest nieoceniony, lecz piłka nie znosi próżni
Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 12-06-2022 18:36
Zbigniew Boniek, były prezes PZPN, udzielił wywiadu "Przeglądowi Sportowemu", w którym skomentował występ reprezentacji Polski przeciwko Holandii. Pochylił się też nad Robertem Lewandowskim.
Zbigniew Boniek:
- Z mojego przekonania, że w piłce nożnej nie liczą się tylko i wyłącznie umiejętności techniczne. Duże znaczenie mają także taktyka, poświęcenie, asekuracja, serce, odpowiednie nastawienie mentalne, chęć potwierdzenia czegoś albo zaprzeczenia. Tych czynników jest bardzo dużo i spodziewałem się, że tym razem w większości mogą one być po stronie Polski.
- Porażka z Belgią stworzyła dodatkową okazję. W wyjściowym składzie zabrakło Roberta Lewandowskiego i Kamila Glika, czyli dwóch najważniejszych zawodników i to wywołało jeszcze większą mobilizację. Nasi piłkarze wiedzieli, że w starciu z tak groźnym rywalem muszą się bardzo postarać, by wypełnić te luki, a jednocześnie ogromnie zależało, aby pokazać, że potrafią to zrobić. Czułem, że przy porządnej realizacji zadań taktycznych i odrobinie szczęścia może być dobry wynik.
- Fura szczęścia? Bez przesady. Oprócz zupełnie przypadkowego rzutu karnego Łukasz Skorupski zachował się znakomicie jeszcze w dwóch-trzech sytuacjach. Zresztą emanowała od niego duża pewność przez cały mecz. Było więc trochę szczęścia, które zawsze jest potrzebne w piłce. A gdyby szczęścia było więcej, wygralibyśmy.
- Gdybyśmy w piłce chcieli się opierać tylko na zdrowym rozumie, wielu skończyłoby w szpitalu dla psychicznie chorych. Bez Roberta Lewandowskiego ta drużyna zawsze będzie miała więcej problemów, no ale pamiętam też mecz wyjazdowy w Lidze Narodów z Portugalią, w którym również go zabrakło. Potrzebowaliśmy co najmniej remisu, żeby być losowanym z pierwszego koszyka w eliminacjach EURO 2020 i było 1:1. Robert jest nieoceniony, lecz piłka nie znosi próżni. Kiedy skończył grać Lubański, pojawi się ktoś inny. Tak samo było w przypadku Deyny, Laty, Bońka i Tomaszewskiego. Zawsze znajdował się jakiś następca.
Źródło: Przegląd Sportowy












