Bild: Matthijs de Ligt zachwycony po transferze do Bayernu Monachium
Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 20-07-2022 10:20
Matthijs de Ligt podpisał kontrakt z Bayernem Monachium. Holender udzielił wywiadu Christianowi Falkowi z dziennika "Bild", w którym zdradził, dlaczego zdecydował się na transfer do zespołu mistrza Niemiec.
Bayern Monachium, który nie jest skory do wydawania wielkich pieniędzy na transfery, tym razem sięgnął głęboko do kieszeni. De Ligt kosztował mistrzów Niemiec 67 mln euro kwoty stałej oraz 10 mln euro w ewentualnych bonusach.
Holender był bliski przejścia do Monachium już trzy lata temu. Wówczas wylądował jednak w Juventusie.
- Trzy lata temu odbyłem wiele rozmów z Bayernem i innymi klubami. Skończyło się na przenosinach do Juventusu, z których jestem zadowolony, bo to był właściwy krok w tamtym momencie. Ale od tego czasu utrzymałem kontakt z Bayernem, rozmawiałem z Hasanem Salihamidziciem, który często o mnie pytał. W ten sposób zaistniała relacja między mną i Bayernem - przyznał de Ligt na łamach "Bilda".
22-letni Holender zdradził, że zdecydował się teraz na przenosiny do Monachium, gdyż znacznie bardziej odpowiada mu styl Bayernu niż filozofia gry prezentowana przez jego poprzedni klub.
- To prawda, że Juventus jest bardziej zorientowany na defensywę. Ofensywny styl Bayernu zdecydowanie mi odpowiada i był właściwie powodem mojej decyzji o przeprowadzce do Monachium. Bayern skupia się na grę do przodu z ekstremalnym naciskiem na ofensywę - stwierdził de Ligt.
- Przed transferem rozmawiałem z Arjenem Robbenem czy Markiem van Bommelem, którzy już tu grali. Zawsze mówili bardzo dobre rzeczy o Bayernie. Wszyscy zapewniali mnie, że to niesamowity klub - dodał Holender.
- Sam zawsze śledziłem uważnie poczynania Bayernu, bo to interesujący klub, który odnosi wielkie sukcesy. Ponadto czuję się związany z niemiecką mentalnością opartą na dyscyplinie, ciężkiej pracy i odpowiedniej mentalności. Czułem, że ja i Bayern możemy ze sobą dobrze współpracować - podsumował Matthijs de Ligt.
Źródło: Bild
Fot. Twitter/ Matthijs de Ligt











