Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Reprezentant Polski usłyszał wyrok za pobicie turysty na Mazurach

Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 25-10-2022 9:05
Reprezentant Polski usłyszał wyrok za pobicie turysty na Mazurach

Kamil Glik został ukarany przez sąd grzywną za pobicie mężczyzny. Piłkarz miał uderzyć turystę, który zrobił mu zdjęcie. Do zdarzenia doszło latem dwa lata temu na Mazurach. Reprezentant Polski będzie musiał zapłacić 15 tysięcy złotych.

Michał B., turysta z Krakowa, podczas spaceru przez wieś Skorupki zwrócił uwagę na domek dla dzieci znajdujący się na jednej z ogrodzonych posesji. Zdążył zrobić telefonem komórkowym tylko jedno zdjęcie, gdy zobaczył biegnącego w jego kierunku mężczyznę.

Według zeznań poszkodowanego, został on uderzony dwa razy w twarz i popchnięty upadł na plecy. Agresywny napastnik wyrwał mu telefon i wyrzucił. Przybyli na miejsce wydarzeń policjanci stwierdzili, że agresorem jest reprezentant Polski w piłce nożnej Kamil Glik, który przyjechał odpocząć z rodziną na Mazury.

Sąd w Giżycku ukarał piłkarza za pobicie grzywną w wysokości 10 tysięcy złotych i 5 tysięcy dla poszkodowanego, a sąd odwoławczy w Olsztynie wyrok utrzymał.

- Pokrzywdzony nie wiedział do kogo należy posesja, na której dostrzegł ciekawy domek dla dzieci - mówiła sędzia Danuta Hryniewicz.

Jeden z wezwanych policjantów zeznał, Kamil Glik był pod wpływem alkoholu, ale kontakt z nim nie był utrudniony. Piłkarz potwierdził, że wypił jedno piwo i dodał, że działał w samoobronie. Natomiast żona reprezentanta Polski Marta mówiła prowadzącym dochodzenie, że były to jednak dwa piwa. Podkreśliła też, że odkąd jej małżonek stał się sławny otrzymują pogróżki i stąd jego nerwowa reakcja.

- Do tego procesu nie powinno dojść, mojemu klientowi wystarczyłyby przeprosiny. Nawet nie wnosiliśmy o te 5 tysięcy, sąd sam uznał, że poszkodowanemu się należą.  - dodaje adwokat pobitego Marcin Szewczyk.

Wyrok jest prawomocny.


Źródło: Fakt

TAGI

Inne artykuły