Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Leszek Ojrzyńsk: Serce krwawi, bo przychodziłem do Korony dla ludzi

Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 19-11-2022 8:40
Leszek Ojrzyńsk: Serce krwawi, bo przychodziłem do Korony dla ludzi

Leszek Ojrzyński pod koniec października został zwolniony z Korony Kielce. W rozmowie z Goal.pl, szkoleniowiec opowiedział m.in. o kulisach rozstania z klubem z Suzuki Arena.

Leszek Ojrzyński z pewnością mógł czuć się rozczarowany decyzją władz kieleckiego klubu, które zdecydowały się na rozwiązanie umowy z doświadczonym trenerem. Szkoleniowiec otrzymał zadanie, które wykonał o wiele wcześniej niż zakładano, dlatego rozstanie z Koroną było dla niego bolesne.

- Korona jest zespołem broniącym się przed spadkiem. Za mojej kadencji drużyna znajdowała się w strefie spadkowej, ale to było do przewidzenia, że będzie ciężka walka o ligowy byt. Zostałem zwolniony w momencie, gdy do końca sezonu było dziewiętnaście kolejek. W momencie, gdy decydowałem się na pracę w klubie, to przekonywano mnie, że Korona ma awansować do elity w 1,5 roku. Tymczasem zrealizowałem ten cel w pół roku - powiedział.

- Trudno zatem mówić o tym, aby kogoś broniły wyniki. To jest walka. Ja już po spotkaniu drugiej kolejki z Cracovią mówiłem, że jeśli będziemy tak grać, jak zagraliśmy w Krakowie, to będzie nam groził spadek. Trzeba dorównać do Ekstraklasy i ciężko pracować - dodał.

- Na każdym kroku mówiłem, że będziemy może nawet do ostatniej kolejki walczyć o utrzymanie. Mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy, a nie jak zaczyna. Ja natomiast zostałem zwolniony w połowie drogi, co było moim zdaniem nie fair i się z tym nie zgadzam - podkreślił.

Ojrzyński może czuć się ofiarą własnego sukcesu, co zaznaczył w rozmowie z dziennikarzami Goal.pl.

- W takiej sytuacji, w jakiej jest beniaminek, to tak wygląda ta sytuacja. W większości klubów po jednym udanym sezonie kontrakty z zawodnikami są zwykle przedłużane. Po awansie trzeba dać piłkarzom szanse na to, aby sprawdzili się klasę wyżej. Tym bardziej, jeśli nie ma funduszy na konkretne wzmocnienia, a Korona właśnie nie miała środków na transfery, których ja chciałem. Wzmocnienia w klubie były, jak to prezes powiedział: “na naszą kieszeń”. Jeśli tak sytuacja wygląda, to trudno pracować w takich warunkach - stwierdził.

- Ja nie ukrywam, że chciałem mieć w swoich składzie takich graczy jak: Piotr Wlazło, czy Said Hamulić. Z drugim z wymienionych byłem praktycznie dogadany. Chciałem też młodzieżowca Daniela Szelągowskiego, ale sprawy zdrowotne pokrzyżowały plany. Ostatecznie żadnego z tych ruchów nie udało się sfinalizować - podsumował Leszek Ojrzyński.

Źródło: Goal.pl

TAGI

Inne artykuły