Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Szczęsny zaskakuje! "Nie miałbym problemu z oddaniem miejsca startowego Ter Stegenowi"

Dodał: kk
Data dodania: 08-04-2025 9:49
screen

Wojciech Szczęsny zabrał głos w sprawie potencjalnego oddania miejsca Marcowi-Andre ter Stegenowi.

Marc-Andre ter Stegen doznał kontuzji na początku sezonu, więc FC Barcelona sięgnęła po nowego bramkarza, którym został Wojciech Szczęsny. Polak już wylegiwał się na emeryturze i grał w golfa, ale dyrektor sportowy “Barcy” Deco, razem z Robertem Lewandowskim i zarządem, przekonali go, że powrót z emerytury opłaci mu się i nadal będzie grał na najwyższym poziomie. 

Początkowo w bramce był Inaki Peña, co było naturalne, bo Polak musiał wejść na najwyższy poziom przygotowania po długim leżakowaniu, ale na początku roku Wojtek wywalczył miejsce w składzie “Dumy Katalonii” i jest podstawowym bramkarzem. Jak na razie rozegrał 20 spotkań i z nim w bramce “Blaugrana” nie przegrała ani razu. Polak ma dostać ofertę nowej umowy do 30 czerwca 2027 roku z opcją przedłużenia o kolejny rok.

Ter Stegen to nie Peña

Mimo wszystko dzieje się, że Marc-Andre ter Stegen wraca do formy po kontuzji i logiczne jest to, że będzie chciał być numerem jeden. Podstawowym bramkarzem u Hansiego Flicka do końca sezonu ma być Wojciech Szczęsny, ale potem będzie znów zamieszanie, okres przygotowawczy. Niemiec tak łatwo się nie podda, nie jest byle kim, a topowym bramkarzem. Jak się okazuje, jeśli Szczęsny przegra z nim rywalizację, to nie będzie miał z tym żadnego problemu.

- Nie miałbym problemu z oddaniem miejsca startowego Ter Stegenowi, absolutnie – mówi Szczęsny, cytowany przez Fabrizio Romano.

Źródło: Fabrizio Romano

 

TAGI

Inne artykuły