Komunikat kibiców Legii Warszawa. "Wierzymy, że nie uznają, że już wystarczy"
Dodał: Futbol.pl
Data dodania: 25-07-2025 21:04
Kibice Legii Warszawa jakiś czas temu na znak protestu przeciwko bylejakości w zarządzaniu klubem, w ich ocenie, zawiesili doping na trybunach przy stadionie na Łazienkowskiej 3. Po kilku tygodniach postanowili wrócić do wspierania zespołu, ale działacze Legii nadal są pod obserwacją.
Ultrasi Legii nie byli zadowoleni z tego, jak wygląda budowa drużyny i domagali się wzmocnień, skoro klub sprzedał piłkarzy za spore pieniądze i zasilił kasę także po udanym sezonie w Lidze Konferencji Europy.
Od tamtej pory do Legii trafili już wahadłowy Arkadiusz Reca, napastnik Mileta Rajović, który kosztować miał około 3 mln euro, co jest rekordem transferowym Ekstraklasy, oraz Petar Stojanović, prawy obrońca. Wkrótce do Legii dołączyć ma jeszcze defensywny pomocnik w miejsce Maxiego Oyedele - mówi się o Damianie Szymańskim, a także skrzydłowy.
Te działania oraz dobre wyniki na początku sezonu, wywalczony Superpuchar Polski po wygraniu w Poznaniu z Lechem, awans kosztem FK Aktobe do II rundy eliminacji Ligi Europy i remis w niej w pierwszym meczu z Banikiem w Ostrawie, spowodowały, że kibice odstąpili od protestu.
"Drodzy Kibice!
Czas na parę słów z naszej strony. Powiedzieliśmy wspólnie A i trzeba było powiedzieć B. Rozpoczynając nasz „strajk ostrzegawczy” informowaliśmy dość jasno i klarownie – domagamy się transferów. Domagaliśmy się, aby drużyna została wzmocniona na miarę naszych aspiracji, by klub sięgnął nieco głębiej do kieszeni i dał sobie szansę na walkę o mistrzostwo.
Nie będziemy oceniać transferów od strony „piłkarskiej”, bo nie mamy do tego odpowiednich kompetencji-wierzymy, że zmiany, które w ostatnim czasie objęły pion sportowy są zmianami na lepsze. Wiemy jedno: transfery się pojawiły, pieniądze zostały wydane. Czy jest to gwarancją sukcesów i wspaniałej gry naszej drużyny? Wiadomo, że nie, ale nikt przy zdrowych zmysłach na takie gwarancje nie liczył.
Jak widać, presja ma sens. Brak dopingu, fatalna frekwencja i fatalna sprzedaż karnetów z pewnością podziałały na wyobraźnię zarządu. Jako kibice mamy prawo w ten sposób wywierać presję na klub, któremu poświęcamy się od A do Z. Mamy prawo i obowiązek „patrzeć na ręce” i walczyć o coś więcej dla tak wielkiego klubu, jakim jest Legia.
Mało tego, nie zamierzamy przestać domagać się więcej. Nie zamierzamy przestać wywierać presji. Jednak uczciwie stawiając sprawę – ruchy, których oczekiwaliśmy, zostały przynajmniej częściowo wykonane i wyglądają na bardziej przemyślane niż bywało to wcześniej.
W związku z tym zawieszamy nasz "strajk ostrzegawczy". Liczymy, że razem z drużyną i nowym trenerem będziemy walczyć o najwyższe cele. Liczymy też, że zarząd klubu z właścicielem na czele nie zachowają się po dziadowsku i nie uznają, że w takim razie „już wystarczy”. Z pełną świadomością oświadczamy, że protest zostaje ZAWIESZONY, bo do ideału nadal daleko. Jednak cieszymy się, że nasze działania przyniosły skutek. Jedziemy mocno po swoje!" - czytamy w komunikacie grupy Nieznanie Sprawcy.
To oznacza, że w czwartkowy meczu z Banikiem Ostrawa kibice Legii będą wspierali zespół Edwarda Iordanescu dopingiem i pomogą w walce o awans do III rundy el. Ligi Europy.
Futbol.pl











