Fiorentina zgasiła światło w Białymstoku. Brutalne zderzenie Jagiellonii z Europą
Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 20-02-2026 9:58
Jagiellonia Białystok odebrała bolesną lekcję futbolu od Fiorentiny, która obnażyła wszystkie słabości lidera Ekstraklasy. Choć Włosi przyjechali w mocno rezerwowym składzie, różnica klas była widoczna w każdym elemencie boiskowego rzemiosła. Marzenia o europejskich salonach muszą poczekać, bo na razie progi okazały się zdecydowanie za wysokie.
To był wieczór, który miał być świętem, a stał się kubłem zimnej wody wylanym na rozgrzane głowy kibiców Dumy Podlasia. Jagiellonia, która w kraju dominuje i pewnie zmierza po najwyższe cele, w starciu z włoskim średniakiem walczącym o ligowy byt w Serie A wyglądała na zespół z zupełnie innej, niższej galaktyki. Różowe okulary, przez które wielu patrzyło na dotychczasowe sukcesy, pękły z hukiem.
Najbardziej wymowna pozostaje jedna statystyka: jeden celny strzał gospodarzy przez pełne dziewięćdziesiąt minut. To najlepiej podsumowuje ofensywne poczynania podopiecznych Adriana Siemieńca. Fiorentina nie musiała się nawet specjalnie pocić, by kontrolować przebieg wydarzeń na boisku.
W bramce gości pojawił się Luca Lezzerini, 30-latek, który od początku sezonu nie powąchał murawy. W Białymstoku wystarczył mu jeden pewny chwyt, by zachować czyste konto. Włoch pewnie czuł się w powietrzu i pewnie rozgrywał piłkę od tyłu.
Nikt nie może powiedzieć, że Viola wygrała szczęśliwie. To była czysta, piłkarska wyższość „drugiego garnituru” nad czołową polską ekipą. Pojedyncze przebłyski w meczach z rezerwami Chelsea czy Betisu najwyraźniej zniekształciły nam obraz rzeczywistości.
Na ten moment pchanie się do Ligi Mistrzów wydaje się pomysłem abstrakcyjnym. Europa wciąż ucieka, a my wciąż cieszymy się z półśrodków, podczas gdy prawdziwa piłka nożna prezentuje zupełnie inne tempo i jakość.
Źródło: Własne











