Gwiazda Jagiellonii odejdzie za darmo? Afimico Pululu odkrył karty w sprawie przyszłości
Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 20-02-2026 10:20
Przyszłość Afimico Pululu w Jagiellonii Białystok stoi pod ogromnym znakiem zapytania. Kluczowy napastnik mistrza Polski, którego kontrakt wygasa już w czerwcu, przyznał otwarcie, że mimo ofert z innych klubów, decyzję o swojej dalszej karierze podejmie dopiero po zakończeniu sezonu.
Dla kibiców Dumy Podlasia to wiadomość, która budzi mieszane uczucia. Z jednej strony Pululu deklaruje pełne skupienie na walce o trofea, z drugiej fakt, że wciąż nie podpisał nowej umowy, daje pole do popisu zagranicznym i ligowym łowcom okazji. Napastnik ma prawo już teraz związać się z nowym pracodawcą, co dla Jagiellonii oznaczałoby stratę najlepszego strzelca bez żadnej rekompensaty finansowej.
W rozmowie z Kanałem Sportowym zawodnik nie ukrywał, że na jego biurku lądują różne propozycje.
– Rozmawiam z dyrektorem sportowym, oczywiście. Dzwonią do mnie z innych klubów, ale na ten moment nie skupiam się na takich rzeczach – powiedział Pululu. Piłkarz wyraźnie zaznaczył, że priorytetem są najbliższe miesiące na boisku, a nie negocjacje kontraktowe.
Na brak zainteresowania 25-latek narzekać nie może. W ostatnich miesiącach jego nazwisko łączono z węgierskim Ferencvarosem, a w kuluarach mówiło się także o zainteresowaniu ze strony Lecha Poznań czy Widzewa Łódź. Snajper zachowuje jednak spokój i zamierza poczekać na odpowiedni moment.
– Mamy jeszcze trzy miesiące na to, by znów zrobić coś wielkiego. Po zakończeniu sezonu usiądę z moją rodziną i agentem, porozmawiamy o tym, co będzie dla mnie najlepszym rozwiązaniem – dodał napastnik.
Statystyki Pululu w tym sezonie są imponujące i najlepiej tłumaczą, dlaczego tak wielu chętnych ustawia się w kolejce. W 32 meczach zdobył 15 bramek, stając się absolutnym liderem formacji ofensywnej. Jeśli Jagiellonia nie znajdzie argumentów, by zatrzymać go w Białymstoku, załatanie dziury po tak bramkostrzelnym zawodniku będzie dla dyrektora sportowego nie lada wyzwaniem.
Źródło: Kanał Sportowy











