Skandal w Częstochowie? Raków wygrywa, ale sędziowie znów pod ostrzałem
Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 21-02-2026 17:37
Raków Częstochowa skromnie pokonał Termalicę 1:0, dzięki czemu włączył się do walki o najwyższe cele w Ekstraklasie. Wynik spotkania zszedł jednak na dalszy plan przez decyzję arbitra, która wprawiła kibiców w osłupienie. Jean Carlos ewidentnie zagrał piłkę ręką w polu karnym, ale gwizdek Pawła Raczkowskiego milczał.
Drużyna prowadzona przez Marcina Brosza potrzebowała tych trzech punktów, by nie stracić kontaktu z Widzewem czy Arką. Cel został osiągnięty, choć styl i okoliczności triumfu budzą ogromne emocje. Wszystko za sprawą sytuacji z 32. minuty spotkania, gdy Termalica powinna otrzymać rzut karny. Po strzale głową Durdova piłka trafiła w rękę Jeana Carlosa, co uniemożliwiło Kopaczowi oddanie strzału z najbliższej odległości.
Paweł Raczkowski początkowo nie przerwał gry, ale wydawało się, że analiza VAR naprawi ten błąd. Mimo że powtórki nie pozostawiały złudzeń, arbiter po powrocie od monitora podtrzymał swoją pierwotną decyzję. Za obsługę systemu wideo odpowiadali tego dnia Paweł Pskit oraz Marek Opaliński, jednak ich sugestie nie wpłynęły na zmianę werdyktu.
Od 2026 roku w ekstraklasie nie ma czegoś takiego jak ręka w polu karnym i ja już niczego nie rozumiem. pic.twitter.com/myJWirEUGW
— Marcin Dymidiuk (@dymidiuk) February 21, 2026
Sytuacja Słoni w tabeli staje się krytyczna. Ekipa Łukasza Tomczyka okupuje ostatnie miejsce i każdy punkt jest dla niej na wagę złota.
Źródło: X











