Śmierdząca sprawa w polskiej lidze? PZPN prześwietlił podejrzane mecze
Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 19-03-2026 20:57
Seria niewytłumaczalnych błędów bramkarzy oraz szokujący wynik w Grudziądzu sprawiły, że polscy kibice zaczęli głośno mówić o ustawianiu meczów. Polski Związek Piłki Nożnej nie zignorował tych głosów i sprawdził, czy ostatni weekend był popisem nieudolności, czy brudną grą.
W ostatnim czasie match-fixing w polskiej piłce zmienił oblicze. To już nie są czasy korupcyjnej ośmiornicy sprzed lat, a znacznie bardziej wysublimowane działania. Dziś „ustawka” może dotyczyć liczby żółtych kartek albo konkretnej liczby bramek, które muszą paść w danym spotkaniu. Kiedy więc w jednej kolejce kilku bramkarzy zalicza kompromitujące wpadki, u wielu fanów zapala się czerwona lampka.
Wszystko zaczęło się 14 marca, gdy kuriozalnego gola wpuścił Konrad Forenc z Podbeskidzia. Dzień później show w negatywnym znaczeniu skradł Jakub Mądrzyk z GKS-u Tychy, który zaliczył dwa swojaki, z czego jeden wyglądał po prostu absurdalnie. Jakby tego było mało, „wielbłąda” wykręcił też Valentin Cojocaru z Pogoni Szczecin, a Zagłębie Sosnowiec zostało zmiecione z planszy przez Olimpię Grudziądz, przegrywając aż 1:7.
PZPN szybko zareagował na te wydarzenia. Jak informuje TVP Sport, federacja sprawdziła raporty z rynków bukmacherskich. Na ten moment wieści są uspokajające dla tych, którzy wierzą w czystość sportu. Firmy monitorujące nie zauważyły żadnych podejrzanych ruchów ani nienaturalnych stawek postawionych na te konkretne zdarzenia.
– W sprawie meczu Pogoń Szczecin – Korona Kielce federacja europejska nie otrzymała żadnych informacji od firm monitorujących rynki bukmacherskie. W związku z powyższym i zgodnie z obowiązującymi procedurami PZPN nie podjął w tej sprawie żadnego postępowania – przekazały władze związku.
Podobne wnioski wyciągnięto po analizie spotkań w Tychach, Krakowie i Grudziądzu. Wygląda na to, że kibice byli po prostu świadkami wyjątkowego kumulacji piłkarskiego pecha i braku umiejętności. Związek czeka jeszcze na pełne dane z mniejszych rynków, które spłyną w przyszłym tygodniu, ale szanse na wykrycie przekrętu są obecnie minimalne.
Źródło: TVP Sport











