Japoński sędzia zderzył się z polską rzeczywistością. Szymon Marciniak ujawnia kulisy
Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 21-04-2026 11:46
Koki Nagamine poprowadził spotkania polskiej Ekstraklasy w ramach wymiany z japońską federacją. Starcie przy ulicy Łazienkowskiej mocno zaskoczyło arbitra z Azji. O jego wrażeniach opowiedział Szymon Marciniak.
Na boiskach polskiej ligi pojawili się ostatnio sędziowie z Japonii. Współpraca PZPN z tamtejszą federacją sprawiła, że do naszego kraju przyleciał Koki Nagamine wraz z asystentami.
Azjatycki arbiter poprowadził trzy spotkania. O ile starcia w Radomiu i Płocku przebiegły w dość spokojnej atmosferze, to mecz Legii Warszawa z Zagłębiem Lubin był dla niego potężnym wyzwaniem. Nagamine musiał zmierzyć się z ogromną presją ze strony piłkarzy obu drużyn.
Szczegóły wyjawił Szymon Marciniak, który pełnił na tym spotkaniu funkcję sędziego VAR.
– Koki, mój kolega z Japonii, był w szoku generalnie. To był taki pierwszy poważniejszy mecz dla niego. Tu już była większa adrenalina, większa presja, dużo więcej ludzi na trybunach – powiedział Szymon Marciniak.
Japończyk zupełnie nie spodziewał się takiego zachowania graczy. W jego ojczystej lidze zawodnicy po faulach najczęściej się kłaniają i po prostu przepraszają za przewinienia.
– Tutaj tego nie było, wiecznie były jakieś pretensje, ktoś coś chciał – dodał.
Doświadczenie zebrane na polskich stadionach na pewno zaprocentuje w przyszłości azjatyckiego rozjemcy. W maju planowana jest rewizyta. Do Japonii polecą polscy arbitrzy, a wśród nich znajdą się Damian Kos, Paweł Sokolnicki oraz Adam Karaszewicz.
Źródło: Weszło











