Fede Valverde przerywa milczenie. Ujawnia kulisy konfliktu w szatni Realu
Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 08-05-2026 2:53
Konflikt między Federico Valverde a Aurelienem Tchouamenim wywołał ogromne poruszenie wokół Realu Madryt. Urugwajczyk wydał komunikat, w którym tłumaczy przyczyny rozciętej głowy. Zdecydowanie zaprzeczył doniesieniom o bójce z francuskim kolegą.
Kiepskie wyniki sportowe mocno psują atmosferę w Madrycie. Od środy hiszpańskie media żyły doniesieniami o poważnym konflikcie dwóch środkowych pomocników. Kulminacją miał być czwartkowy incydent, po którym Valverde wylądował w szpitalu.
Klub szybko zareagował na to wydarzenie i wszczął postępowanie dyscyplinarne. Urugwajczyk postanowił uciąć spekulacje i przedstawił swoją wersję na profilach w mediach społecznościowych. Zwrócił uwagę na duże zmęczenie i rosnącą frustrację po ostatnich porażkach zespołu.
– Wczoraj na treningu doszło do incydentu z moim kolegą z drużyny. Wpływ na to miały zmęczenie i frustracja. Zwykle w szatni takie rzeczy mogą się zdarzyć i być załatwiane wewnętrznie. Nie wszystko musi wychodzić na jaw. Jest jednak ktoś, kto rozpowiada historię, a w sezonie bez trofeów wszystko bywa wyolbrzymione. Dziś doszło do kolejnego nieporozumienia. Podczas sprzeczki przypadkowo uderzyłem w mebel, co doprowadziło do rozcięcia na czole, które wymagało wizyty w szpitalu. W żadnym momencie mój kolega z zespołu mnie nie uderzył. Ja go też nie uderzyłem – podkreślił Valverde.
– Rozumiem, że niektórym łatwiej uwierzyć w to, że doszło do bijatyki, że zrobiliśmy to specjalnie, ale tak nie było. Czuję gniew z powodu tego, co się stało. Przepraszam, naprawdę przepraszam. Ta sytuacja mnie boli. Boli też moment, w którym znalazł się nasz zespół. Real Madryt to jedna z najważniejszych rzeczy w moim życiu i nigdy nie będzie mi obojętny – kontynuował.
– Do końca sezonu nie zamierzam się już wypowiadać. Zostaliśmy wyeliminowani z Ligi Mistrzów, a ja zachowałem gniew i urazę dla siebie. Jedyna twarz, jaką powinno się pokazywać, to ta na boisku. Pozostaję do dyspozycji klubu i moich kolegów, aby zaakceptować każdą decyzję, która zostanie uznana za konieczną – dodał.
Źródło: X











