Będą cuda!? Pasjonujący wtorek z Ligą Mistrzów!
Dodał: Michał Ptaszyński
Data dodania: 21-04-2015 12:07
90, a może 120 minut? Rzuty karne? Pytań jest wiele, a na odpowiedzi musimy poczekać do 20:45. Wtorkowe mecze Ligi Mistrzów, kiedy o życie zagrają Bayern Monachium i PSG, zapowiadają się pasjonująco.
Barcelona przed meczem na Camp Nou jest w komfortowej sytuacji. Mistrz Hiszpanii ograł PSG aż 3:1 i sporej zaliczki z Paryża będzie bronił na własnym stadionie. Bukmacherzy, kibice, eksperci wskazują tylko jednego faworyta do awansu do półfinału Ligi Mistrzów. Barcelona nie ma bowiem prawa wypuścić takiej zaliczki z rąk, szczególnie w swoim domu, w Katalonii.
Jednak wszelkim prawom przeczy Zlatan Ibrahimović. Szwed, który wraca do kadry PSG będzie starał się przypomnieć o sobie kibicom w Katalonii. Lider mistrza Francji, wsparty innym wielkim nieobecnym z ostatniego meczu, czyli Marco Verrattim postarają się dokonać niemożliwego, czyli wyrwać Barcelonie awans. Czy jest to możliwe? Startystyka pokazuje, że nie. Jednak futbol jest na tyle nieprzewidywalną grą, że wraz z pierwszym gwizdkiem sędziego, wszystkie statystyki i analizy przestają obowiązywać.
Kapitalnie zapowiada się także starcie w Monachium. Bayern, który na Estadio de Dragao został rozłożony na łopatki przez FC Porto, na Allianz Arena musi ratować honor i zrobić wszystko, by znaleźć się w czołowej czwórce Ligi Mistrzów.
Pep Guardiola przed meczem z wicemistrzem Portugalii sięga po wszystkie możliwe środki, o czym świadczy włączenie do kadry na ten mecz Arjena Robbena, który planowo miał odpoczywać po kontuzji. Jednak czy takie wsparcie wystarczy Bawarczykom?
Historia pokazuje, że Robert Lewandowski i spółka już dziś wieczorem mogą pożegnać się z Champions League. Bawarczycy nigdy w swojej historii, nie odrobili w europejskich pucharach dwubramkowej straty z pierwszego meczu. Co więcej, w całych rozgrywkach, tylko niewielki procent drużyn po wpadce z pierwszego meczu, potrafił odwrócić losy dwumeczu.
Zadanie przed Bayernem tym trudniejsze, że Porto, mimo, że z wieloma zawieszonymi zawodnikami nie odpuści. Portugalczycy doskonale wiedzą, że te mecze są dla nich oknem wystawowym do wielkiego piłkarskiego świata.
Przed Porto teraz tylko jeden cel, ograć Bayern. A potem? W Portugalii wszyscy marzą o powtórce z sezonu 2003/2004, kiedy pod wodzą Jose Mourinho, popularne "Smoki" wygrywały Champions League. Czy historia powtórzy się po 11 latach? Wszystkie odpowiedzi na to pytanie pozostają w nogach zawodników Porto.
Futbol.pl











