Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Gol nieprawidłowy, ale Milan wygrał zasłużenie

Dodał: Michał Ptaszyński
Data dodania: 21-02-2013 9:07
Gol nieprawidłowy, ale Milan wygrał zasłużenie

Nie milkną echa kontrowersyjnej decyzji Craiga Thomsona z meczu AC Milan - FC Barcelona. Gol Boatenga nie powinien zostać uznany, ale... Milan wygrał zasłużenie.

Fakt pierwszy: Zapata został trafiony w ręce. Dzięki wyhamowaniu piłki przez Kolumbijczyka Boateng mógł uderzyć i trafił do siatki.



Dlaczego sędzia nie odgwizdał, a asystenci nie sygnalizowali, przewinienia Zapaty, nie wie chyba nikt. Można mówić, że piłkarz Milanu został nastrzelony, ale nie zmienia to tego, że gospodarze na nieczystym zagraniu skorzystali.

Gdyby sytuacja działa się w polu karnym Milanu, to fani Barcelony głośno krzyczeliby: Karny! Karny!

Szkoda, że Thomson nie zabrał głosu w tej sprawie. Czemu nie gwizdnął? Czy nie widział? A może jakoś dziwnie zinterpretował przepisy?

Fakt drugi: Gol Boatenga ustawił dalszą część meczu
Bezsprzecznie. Milan poczuł "krew" i próbował dobić Barcelonę. Włoskiej ekipie należą się brawa. Udało się strzelić drugiego gola i na rewanż z Camp Nou Milan pojedzie z niezłą zaliczką.

Fakt trzeci: Barcelona zagrała słabo
Oburzać się mogą fani Milanu, ale prawda jest taka, że Barcelona zagrała tragicznie i dlatego ekipa z San Siro miała szanse wygrać. Oczywiście trzeba oddać Milanowi, że świetnie organizował się w defensywie i przerywał wiele akcji, grał konsekwentnie i miał pomysł, ale niech ktoś przypomni, kiedy ostatni raz Barca grała tak wolno, tak niedokładnie, tak schematycznie... Gdyby nie słaba dyspozycja Barcy, to konsekwencja i dobra gra Milanu mogłyby nie wystarczyć. Te składniki w środę wieczorem połączyły się na San Siro i efekt widzieliśmy.

Gdzieś w Internecie widziałem już zdjęcia "autobusu" Milanu i lament kibiców Barcelony. Tak jakby "Duma Katalonii" nie była przyzwyczajona do takiej gry rywali, jakby w ostatnich latach nie umiała sobie z tym radzić. To strzały we własną stopę...

Fakt czwarty: Podzielone zdania
Po meczu Gerard Pique apelował, by nie zwalać winy na sędziego lub murawę.

Z kolei Pedro powiedział jasno, że ręka Zapaty zadecydowała o wyniku, a Thomson skrzywdził Barcelonę.

Natomiast Dani Alves narzekał i na murawę, i na decyzję arbitra, ale przyznał również, że on i koledzy nie zagrali dobrze.

I bądź tu mądry...

Fakt piąty: Barca potrafi odrabiać straty
Wynik 0:2 nie jest dla Barcelony tragiczny. "Duma Katalonii" potrafiła przegrać pierwsze mecze na wyjeździe nawet 0:3, ale potem awansować do dalszych gier. Tak było w sezonach 1977-78, 1978-79 i 1985-86. Trzema bramkami Barca przegrywała kolejno z Ipswich Town, Anderlechtem Bruksela i IFK Goeteborg. Zawsze na Camp Nou doprowadzała jednak do rzutów karnych i potrafiła wywalczyć w nich awans.

Gorzej poszło, gdy w sezonie 1989-90 uległa w Brukseli Anderlechtowi 0:2. Wówczas w rewanżu wygrała, ale tylko 2:1 i odpadła z rozgrywek.

Fakt szósty: Rewanż
Niezależnie od wszystkiego rewanż na Camp Nou zapowiada się pasjonująco...

Futbol.pl

Inne artykuły