Liga Mistrzów bez Anglików lub Hiszpanów?
Dodał: Michał Ptaszyński
Data dodania: 05-03-2013 15:56
Dzisiejszymi, wieczornymi wydarzeniami Ligi Mistrzów żyje cały piłkarski świat. Z pewnością nie zawali się on po tym jeśli Manchester United odpadnie z dalszych rozgrywek. Biorąc pod uwagę, że Arsenal może nie odrobić wysokiej straty z pierwszego spotkania z Bayernem, okazać sie może, że nasze oczy nie ujrzą angielskiej drużyny w 1/4 finału piłkarskiej Ligi Mistrzów po raz pierwszy od sezonu 1995/1996! Hiszpanie byli w takiej sytuacji w sezonie 2004/2005 kiedy to żaden z ich klubów nie zagrał dalej w Champions League!
Każdy kibic piłkarski doskonale wie, że dziś będzie świadkiem świetnego pojedynku pomiędzy Manchesterem United, a Realem Madryt. Sytuacja jest na tyle niełatwa, że może sie okazać, że żaden z potentatów hiszpańskich lub angielskich nie zagra w 1/4 LM. Istnieje również prawdopodobieństwo, że i z Premier League i z La Liga będziemy mogli obejrzeć naszych faworytów w kolejnej rundzie.
Finał na Wembley bez angielskiej drużyny?
Ostatni raz angielskiej drużyny na tym etapie rozgrywek nie było od 1996 roku! (kiedy my mogliśmy pasjonować się pojedynkami warszawskiej Legii z Panathinaikosem)
Na angielską piłkę może spaść pasmo nieszczęść, jeśli żadna z drużyn z kraju Królowej Elżbiety nie zakwalifikuje się do kolejnej rundy. Będzie to o tyle bardzo niekomfortowa sytuacja, że finał odbywa się w kraju kolebki footballu, na stadionie, o którym każdy marzy by być, a piłkarze marzą by zagrać. Mowa oczywiście o angielskim Wembley, który swoją świetnością oczarował już niejednego.
Komfort hiszpańskich kibiców
W bardziej komfortowej sytuacji są z pewnością hiszpańscy kibice, którzy mogą doczekać się dwóch drużyn w ćwierćfinale Champions League. Jeśli dziś podopieczni Jose Mourinho wyeliminują Czerwone Diabły, staniemy przed faktem porażki angielskiego footballu w tym sezonie, a przesłanek do tego jest naprawdę wiele.
1) Powracający do domu - jak sam to określa - Cristiano Ronaldo, który będzie świetnie zmotywowany by pokonać swojego byłego trenera - sir Alexa Fergusona, z którym nota bene pozostaje w świetnych relacjach.
2) Dwukrotne pokonanie hiszpańskiej potęgi ostatnich lat - Barcelony, pokazuje, że cała drużyna jest świetnie dysponowana i pełnię swoich możliwości pokaże właśnie w rewanżu z Man United.
3) Osoba Jose Mourinho. Świetny, portugalski strateg za wszelką cenę będzie chciał pokonać chłopców Fergusona, bo o ile w lidze nie ma praktycznie szans na zdobycie tytułu, to pozostają mu dwa fronty na, których będzie się koncentrował. Liga Mistrzów i Copa del Rey.
4) Jedna bramka dzieli Cristiano Ronaldo od wyrównania rekordu zdobytych goli przez wyśmienitego portugalskiego maestro - EUSEBIO!
Szanse obu drużyn są równe
Szanse obu zespołów nadal można ocenić 50-50, ponieważ to United zagrają u siebie, mając za sobą fanatyczną, a zarazem fantastyczną publiczność, a Real tak jak spomniałem już wcześniej będzie niesamowicie zmotywowany. Zawodnicy Królewskich będą świezi, z tego powodu, że The Special One dał odpocząć kilku zawodników. Z ławki spotkanie oglądali m.in: Ozil, Ronaldo, Khedira czy Higuain, a na trybunach wylądowali Di Maria i Xabi Alonso.
Przyjmując za pewnik porażkę Arsenalu w dwumeczu z Bayernem, doskonale wiemy, że tylko jedna angielska ekipa może dojść do kolejnej rundy rozgrywek. The Gunners w pierwszym meczu u siebie polegli znacząco z Bayernem, przegrywając aż 1:3 i w rewanżu nie powinno stać się nic tragicznego by móc wyeliminować niemiecką lokomotywę. Chociaż jak pokazuje historia najnowsza Arsenal przegrywając z Milanem w zeszłej edycji Ligi Mistrzów 0:4 w pierwszym meczu, w drugim zwyciężył 3:0 i był bardzo bliski dogrywki...
Barca w bardziej sprzyjających warunkach od Arsenalu
W nieco lepszej sytuacji jest hiszpańska Barcelona. Katolończycy w meczu nr 1 ulegli Milanowi na wyjeździe 0:2 , przy czym jedna bramka padła po zatrzymaniu piłki ręką. Teraz podopieczni Jorgiego Roury staną przed ciężkim, ale na pewno nie niewykonalnym zadaniem jakim jest zwycięstwo nad Milanem. Sprawa jednak jest o tyle ciężka, że pierwszy trener Dumy Katalonii nadal pozostaje w Stanach Zjednoczonych i niewiadomo czy poprowadzi swój zespół w starciu z silnymi Włochami. Jeśli jednak tak się stanie, to trzykrotni mistrzowie Pucharu Mistrzów zeszłej dekady będą mieli większe szanse na pokonanie Rossonerich. Tylko czy Tito Villanova będzie w stanie odbudować zespół po trzech porażkach w bardzo istotnych spotkaniach (2x przegrane Gran Derbi i porażka z zespołem Allegriego w pierwszym meczu 1/4 LM)? Przekonamy się już za tydzień.
Tak samo jak wtedy również dowiemy się czy któraś z europejskich potęg odpocznie sobie od występów w kolejnych rundach piłkarskiej Ligi Mistrzów.
Futbol.pl











