Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Wtorkowe mecze o życie w Lidze Mistrzów

Dodał: Michał Ptaszyński
Data dodania: 12-03-2013 10:08
Wtorkowe mecze o życie w Lidze Mistrzów

To będą mecze o najwyższą stawkę. W Gelsenkirchen i Barcelonie zagrają drużyny, których nadrzędnym celem jest gra w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Wszystkie zespoły walczące we wtorkowych spotkaniach Champions League zrobią wszystko, by znaleźć się w najlepszej ósemce Europy.

Galatasaray Stambuł zawiodło swoich kibiców. Naszpikowana gwiazdami turecka drużyna miała u siebie zapewnić sobie awans do kolejnej fazy rozgrywek. Sprawa była o tyle prostsza, że Schalke 04 Gelsenkirchen było pogrążone w wielkim kryzysie, nie potrafiąc wygrać w lidze od kilku kolejek.

W Stambule długo wszystko układało się po myśli gospodarzy, ale ostatecznie spotkanie zakończyło się remisem 1:1. Ten wynik stawia w niezłej sytuacji przed rewanżem drużynę Schalke.

Jednak na Veltins Arena gospodarze będą mieli ciężej niż przewidywano. Naprzeciwko gwiazdom takim jak Drogba, Burak czy Sneijder, gospodarze nie będą mogli wystawić swojego najcięższego działa.

Poważnej kontuzji w hitowym meczu Bundesligi z Borussią Dortmund doznał Klaas-Jan Huntelaar i w meczu z Galatasaray się nie pojawi. Czy osłabiona ekipa Schalke poradzi sobie z naszpiikowanymi gwiazdami rywalami?

Zdarzyć się może wszystko. Wynik 1:1 z pierwszego meczu wyjaśnił tylko tyle, że w rewanżu kibice mogą spodziewać się wielkiej walki do ostatnich chwil meczu.

Schalke 04 Gelsenkirchen - Galatasaray Stambuł (20:45)

O uratowanie sezonu zagra Barcelona! Tak otwarcie mówi się w Hiszpanii, gdzie "Dumie Katalonii" w tym sezonie może przyjść cieszyć się jedynie z mistrzostwa kraju. Barcelona po porażce 0:2 na San Siro z Milanem u siebie musi odrabiać straty i rozegrać perfekcyjny mecz.

Liderzy Primera Division mają problemy w spotkaniach z bardzo dobrymi zespołami. Porażki z Realem Madryt, czy Milanem w Lidze Mistrzów pokazały, że drużyna prowadzonego przez Tito Vilanovę i Jordiego Rourę ma problem, z którego nie bardzo potrafi się wydostać.

Co gorsza, Barcelona traci bardzo dużo bramek, co dla Milanu jest kluczową informajcą. "Rossoneri" muszą na Camp Nou zdobyć gola i nie dopuścić do utraty czterech bramek. Każda bramka zdobyta przez podopiecznych Allegriego powoduje, że Barcelona musi ograć rywala różnicą trzech goli. Z kolei w przypadku, gdy Milan gola nie strzeli, to może pozwolić sobie na utratę maksymalnie jednej bramki.

Wydaje się, że zapas dwóch bramek i czystego konta z pierwszego meczu powinien wystarczyć Milanowi. Jednak cofając się kilka lat w historii, tak wcale nie musi być. W sezonie 2003/2004 Milan wygrał u siebie aż 4:1 z Deportivo La Coruna. Zatem do Hiszpanii ekipa z Włoch przyjechała po pewny awans, a... przegrała 0:4 i pożegnała się z rozgrywkami.

Jak będzie tym razem? Kto po 90. a może 120. minutach tego spotkania będzie cieszył się awansem do najlepszej ósemki Europy? Bliżej tego sukcesu jest Milan. Ale futbol pokazywał już nie raz, że niesamowite historie zdarzają się często, bardzo często.

FC BARCELONA - AC MILAN (20:45)

Futbol.pl

Inne artykuły