Nowy prezes PZPN grzmi: To jest żenujące
Dodał: Futbol.pl
Data dodania: 23-08-2021 14:57
Cezary Kulesza udzielił długiego wywiadu serwisowi Sport.Interia.pl. W rozmowie z Sebastianem Staszewskim nie ukrywał, że cieszy się z wyboru na prezesa PZPN, chociaż... spodziewał się większego poparcia, a jednocześnie nie był pewny, czy w ogóle wygra z Markiem Koźmińskim. Dosadnie skomentował też zarzuty o to, że głosy zdobywał wódeczką...
- Mogę panu zdradzić, że liczyłem na kilka głosów więcej. Ktoś widocznie musiał w ostatniej chwili zmienić zdanie. Trudno, brałem to pod uwagę. Mimo to mandat, który uzyskałem, i tak jest bardzo duży. To dowód na to, że akceptuje mnie środowisko tak zwanych baronów, a także klubów. To ważne, bo do tej pory współpraca pomiędzy wojewódzkimi związkami a klubami nie układała się najlepiej. Mam zamiar nad tym popracować, bo nie powinno tak być. Poza tym niektórzy dziennikarze sugerowali, że Kulesza to przedstawiciel grupy klubów, które chcą rządzić PZPN, a Marek Koźmiński to kandydat wojewódzkich związków. Rzeczywistość udowodniła, że to bzdura - stwierdził Kulesza, który ostatecznie uzyskał 92 głosy poparcia. Dodał, że chociaż spodziewał się pewnej liczby głosów, to jednak do końca odczuwał niepewność, czy na pewno wygra wybory.
Kulesza ocenił kampanię wyborczą jako w miarę spokojną i bez brudnej gry, chociaż Marek Koźmiński kilkukrotnie go zaatakował. - Znamy się z Markiem, mamy dobre relacje, nigdy się nie kłóciliśmy. Stanęliśmy po dwóch stronach barykady, więc rywalizowaliśmy jak prawdziwi sportowcy. Tak to oceniam - stwierdził Kulesza.
Nowy prezes PZPN zaprzeczył, że jeździł po "baronach związkowych" i pił wódeczkę, namawiając do głosowania. Tym bardziej, że w większości przypadków sam prowadził auto, którym w kampanii przejechał około 15 tysięcy kilometrów. Jednocześnie Kulesza przyznał, że czasem jakieś winko się pojawiło. - Nie ukrywam, że wtedy, gdy gościnność wymagała tego, aby z delegatem usiąść do stołu i porozmawiać przy lampce wina, to siadaliśmy, rozmawialiśmy. Myśli pan, że Koźmiński nie siadał? Siadał. Ale sprowadzanie całej mojej kampanii wyłącznie do pijaństwa jest żenujące... - powiedział.
Kulesza dodał, że nie wie jeszcze, czy będzie pobierał wynagrodzenie. Tę kwestię chce zostawić decyzji zarządu. Przyznał, że jest majętny i pensja z PZPN nie ma dla niego teraz większego znaczenia. - Chcę coś zrobić, a nie zarobić - stwierdził Kulesza.
Wiadomo, że nowy prezes szuka m.in. nowego sekretarza generalnego, bowiem Maciej Sawicki 2 września odejdzie z PZPN. Kandydatów kilku jest.
Kulesza przyznał, że jego zdaniem największe rezerwy w PZPN tkwią teraz w kwestii szkolenia i na tym na początek trzeba się skupić. Gdzieś z tyłu głowy krąży pomysł stworzenia miejsca, gdzie będzie trenowała razem najzdolniejsza polska młodzież piłkarska.
Futbol.pl











