Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Legii zagląda w oczy – i to głęboko – widmo spadku

Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 21-02-2022 9:00
 Legii zagląda w oczy – i to głęboko – widmo spadku

Dariusz Dziekanowski w swoim najnowszym felietonie na łamach "Przeglądu Sportowego" odniósł się do ostatniego meczu Legii Warszawa, a także skomentował niezrozumiały, jego zdaniem, transfer Luquinhasa.

Były reprezentant Polski podkreślił, że na Łazienkowskiej muszą sobie zdać wreszcie sprawę, że Legii grozi spadek z Ekstraklasy. Taki scenariusz wydawał się nieprawdopodobny, ale widmo gry w przyszłym sezonie na boiskach Fortuna 1 ligi, zagląda w oczy warszawskiemu klubowi.

- Wydawało się to nieprawdopodobne, ale dziś trzeba powiedzieć wprost: Legii zagląda w oczy – i to głęboko – widmo spadku. Wywieziony z Niecieczy bezbramkowy remis to niestety dla mistrzów Polski strata punktów. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że spotkania z Bruk-Betem, od początku rywalizacji, nie wychodzą ekipie z Warszawy, to nie da się uznać za sukces zdobyczy w postaci jednego punktu - napisał Dziekanowski.

Były piłkarz Legii i Celtiku Glasgow nie jest w stanie zrozumieć czym kierowały się władze aktualnego wciąż mistrza Polski sprzedając Luquinhasa. Dziekanowski podkreślił, że kwota uzyskana z tego transferu nie jest zawrotna, a Brazylijczyk był najlepszym zawodnikiem stołecznej ekipy i pozbyto się go lekką ręką.

- Patrząc na sytuację drużyny, czy raczej generalnie klubu z Łazienkowskiej, to tym bardziej niezrozumiałe jest dla mnie to, co się stało w tym oknie transferowym. Konkretnie chodzi mi o sprzedaż najważniejszego i najlepszego zawodnika – Luquinhasa. Brazylijczyk był ważnym ogniwem tej drużyny, piłkarzem, który robił różnicę, był w stanie zdziałać na boisku coś niekonwencjonalnego, nieprzewidywalnego dla rywala - podkreślił "Dziekan".

- Co więcej, trener szykował go także do roli lidera zespołu, bo powierzył mu opaskę kapitańską. Tymczasem kilka tygodni później okazuje się, że Legia przyjmuje za tego zawodnika ofertę w wysokości około 3 mln euro. Powiedzmy wprost – nie jest to zawrotna suma, nie można stwierdzić nawet, że jest wysoka. Dla ekipy New York Red Bulls to wręcz prawdziwa okazja - podsumował Dziekanowski.


Źródło: PS

Lukas Podolski wściekły po meczu z Rakowem. "Ten VAR zawłaszcza piłkę. Malują te kreski, obserwują"

TAGI

Inne artykuły