Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Dziennikarz ujawnia żenujące pomysły PZPN. "Cezary Kulesza wybierze zawsze najgorsze rozwiązanie"

Dodał: Futbol.pl
Data dodania: 23-07-2023 13:28
Dziennikarz ujawnia żenujące pomysły PZPN.

Trudny czas przeżywa Polski Związek Piłki Nożnej. Zaczęło się od afery związanej z obecnością skazanego za korupcję w futbolu Mirosława Stasiaka w samolocie reprezentacji Polski i na trybunach podczas spotkania el. ME 2024 z Mołdawią. Teraz trwa zamieszanie z Fernando Santosem, który rzekomo porzucić może posadę selekcjonera i wyjechać do Arabii Saudyjskiej. Ta kwestia nie przykryła jednak do końca afery ze Stasiakiem, a Szymon Jadczak z "Wirtualnej Polski" zdradził na antenie Canal+, w jaki żenujący sposób postanowili w PZPN załatwić sprawę obecności skorumpowanego biznesmena.

W PZPN być może liczyli, że sprawa rozejdzie się po kościach. Po publikacji Jadczaka nikt z federacji nie zabierał głosu przez kilka dni i dopiero po dłuższym czasie pojawił się komunikat, który wywołał burze, bo przedstawiciele związku winę za obecność Stasiaka postanowili zrzucić na sponsorów kadry. Ci się oczywiście wkurzyli i zagrozili zerwaniem umów oraz zapowiedzieli wycofanie się po wygaśnięciu obowiązujących kontraktów.

PZPN strzelił sobie "samobója" i nie pomogło już przyznanie się do winy, wielu mówi, że to kłamstwo i zostało w pewien sposób wymuszone przez federację, firmy Inszury.pl. PZPN się skompromitował, a jak teraz ujawnił Szymon Jadczak w programie "Wysoki Pressing" w Canal+, zarządzanie kryzysem w federacji pełza. Zaczęło się od pomysłu zwalenia winy na jedną osobę, ale okazało się, że ta była... od dłuższego czasu na urlopie. Potem zamiast wysłać tweeta z przeprosinami, Kulesza wydał oświadczenie, które wkurzyło sponsorów. Co decyzja, to klops.

- Może opowiem taką anegdotę, którą zasłyszałem z korytarzy PZPN. W pewnym momencie wierchuszka się tam zebrała, żeby uradzić, co zrobić i padł pomysł, żeby zrzucić to na kogoś i zwolnić tę osobę. Ale po chwili się okazało, że ta osoba jest od jakiegoś czasu na urlopie, więc zwolnienie jej nie rozwiąże sytuacji - powiedział Szymon Jadczak na antenie Canal+.

- To jest właśnie takie myślenie o zarządzaniu kryzysem. Cezary Kulesza miał na stole przygotowanego tweeta, którego miał tylko nacisnąć "wyślij" albo zlecić wysłanie. I tam po prostu były przeprosiny. Zamiast tego, jeden z jego doradców zewnętrznych doradził mu tego tweeta, który de facto rozjuszył sponsorów. Jeśli można wybrać jakieś rozwiązanie złe, gorsze i najgorsze, to mamy 99%, że Cezary Kulesza wybierze jeszcze gorsze - opowiadał dalej dziennikarz serwisu WP.pl.

Futbol.pl

TAGI

Inne artykuły