Narodowy zostanie „teatrem”? Kulesza szczerze o dopingu i groźbach od UEFA
Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 29-03-2026 7:56
Atmosfera na meczach reprezentacji Polski od lat jest przedmiotem drwin i narzekań kibiców, którzy chcieliby głośniejszego wsparcia. Prezes PZPN Cezary Kulesza w najnowszym wywiadzie rozwiał jednak nadzieje na zmiany. Federacja ma związane ręce, a nad polską kadrą wisi widmo surowej kary, która może uderzyć we wszystkich fanów.
Temat dopingu na Stadionie Narodowym powraca przy okazji każdego ważniejszego spotkania. Podczas gdy inne nacje potrafią stworzyć na trybunach prawdziwe piekło, w Warszawie często panuje atmosfera pikniku. Cezary Kulesza w rozmowie z TVP Sport przyznał, że próby wprowadzenia zorganizowanego dopingu spaliły na panewce. Powód jest prozaiczny, ale bardzo poważny: bezpieczeństwo i groźby ze strony europejskiej federacji.
Szef polskiej piłki nie ukrywa, że PZPN znajduje się pod stałą obserwacją. Każdy krok w stronę bardziej fanatycznego wsparcia jest natychmiast wyłapywany przez delegatów. Federacja nie chce ryzykować, bo cena za błędy może być najwyższa z możliwych. Kolejny incydent może sprawić, że Biało-Czerwoni będą musieli radzić sobie w całkowitej ciszy.
– Nie bardzo wiem, co moglibyśmy więcej zrobić. Próbowaliśmy wprowadzać doping zorganizowany, ale wszyscy wiemy, dlaczego ta inicjatywa nie jest kontynuowana – powiedział Cezary Kulesza.
PZPN musi teraz stąpać po kruchym ludzie. Ostrzeżenie, jakie związek otrzymał po starciu z Holandią, było bardzo konkretne. Dla działaczy priorytetem stało się utrzymanie otwartych trybun, nawet kosztem słabszej atmosfery. Kolejny wybryk na trybunach nie skończy się jedynie grzywną finansową, ale drastycznymi środkami, które odczują wszyscy sympatycy kadry.
– Po meczu z Holandią otrzymaliśmy od UEFA ostrzeżenie, że po następnym takim wybryku zamkną nam stadion i nikt meczu nie zobaczy – podkreślił szef federacji.
Wygląda na to, że dopóki zasady UEFA są tak restrykcyjne, fani na Narodowym będą musieli zadowolić się „piknikowym” stylem kibicowania. Alternatywą są bowiem puste krzesełka, na co nikt w związku nie może sobie pozwolić.
Źródło: TVP Sport











