Przegrana w Solnie to nie koniec świata. Są powody do optymizmu
Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 01-04-2026 11:08
Reprezentacja Polski przegrała ze Szwecją 2:3 i nie pojedzie na mistrzostwa świata, ale styl gry biało-czerwonych daje nadzieję na przyszłość. Mimo braku awansu, trudno mówić o totalnej katastrofie, patrząc na przebieg spotkania w Solnie.
Porażka w decydującym meczu zawsze boli, zwłaszcza gdy bramka na wagę przegranej pada w 88. minucie. Jednak w przeciwieństwie do wielu poprzednich występów kadry, tym razem Polacy nie ograniczali się do wybijania piłki. Jan Urban postawił na odważną grę, co zaowocowało dwiema bramkami zdobytymi na trudnym terenie.
- Zagraliśmy otwarty futbol. Chcieliśmy wygrać i to było widać od pierwszej minuty. Dwa gole strzelone Szwedom u nich w domu to nie jest przypadek – zauważył Jan Urban po spotkaniu.
W środku pola błyszczeli Piotr Zieliński i Sebastian Szymański. Robert Lewandowski mimo upływu lat wciąż potrafił przepychać się ze szwedzkimi obrońcami, a Nicola Zalewski regularnie wygrywał pojedynki na skrzydle. To była drużyna, która chciała grać w piłkę, a nie tylko przetrwać.
Problemem okazała się defensywa i brak koncentracji w końcówkach obu połowach. Szwedzi wykorzystali proste błędy, które na tym poziomie są natychmiast karane.
Decyzja o pozostawieniu Jana Urbana na stanowisku jest jak najbardziej logiczna. Selekcjoner wprowadził nową jakość w ataku i jeśli uda mu się uszczelnić obronę, ten zespół może dać nam wiele radości.
Źródło: Opracowanie własne











