Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Koszmar z milionami w tle. To dlatego Widzew spadnie z Ekstraklasy?

Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 04-04-2026 15:20
Koszmar z milionami w tle. To dlatego Widzew spadnie z Ekstraklasy?

Widzew Łódź może z hukiem zlecieć z Ekstraklasy. Potężne transfery nie gwarantują sukcesu. Przedstawiamy brutalną prawdę o sytuacji łódzkiego klubu.

Obecnie łodzianie zajmują 17. miejsce w tabeli. Strata do bezpiecznej strefy wynosi punkt. Aleksandar Vuković niedawno przejął zespół po Igorze Joviceviciu. Głównym zadaniem nowego szkoleniowca jest obrona Ekstraklasy. W pierwszych trzech meczach pod jego wodzą drużyna zdobyła pięć punktów. Gra zespołu kompletnie nie porywa. Oficjalne wyliczenia dają Widzewowi aż 59 procent szans na degradację. 

Terminarz nie wybacza najmniejszych błędów. Dziś Widzew gra na wyjeździe z Rakowem Częstochowa. Później czekają ich bezpośrednie starcia o życie z Bruk Bet Termalicą, Radomiakiem Radom, Lechią Gdańsk, Koroną Kielce oraz Piastem Gliwice. Po drodze wpadną jeszcze pojedynki z Legią Warszawa i Motorem Lublin. 

Robert Dobrzycki wydał latem siedem milionów euro na wzmocnienia. Przyszli Mariusz Fornalczyk i Samuel Akere. Zimą dołożono prawie 16 milionów euro. Przemysław Wiśniewski, Bartłomiej Drągowski i Osman Bukari mieli stanowić gwarancję jakości. Bukari rozczarowuje wyjątkowo mocno. Łącznie ponad 20 milionów euro poszło na walkę o przetrwanie klubu. Wcześniej głośno celowano w mistrzostwo kraju.

Szatni wyraźnie brakuje doświadczenia. Większość piłkarzy nigdy nie grała o utrzymanie. Presja rośnie. Zawodnicy przychodzili tu walczyć o medale, a teraz muszą nerwowo ratować ligowy byt.

Kolejny kłopot to potężna niemoc w ataku. Zespół zdobył dotychczas zaledwie 31 bramek. Tylko cztery drużyny mają obecnie gorszy bilans. Ofensywę samodzielnie ciągnie Sebastian Bergier. Napastnik ustrzelił dotąd 11 goli. Drugi na liście Juljan Shehu ma zaledwie cztery trafienia.

Źródło: opracowanie własne

TAGI

Inne artykuły