Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Zignorowany przez Legię Warszawa. Bartosz Bereszyński zdradza kulisy transferu

Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 08-07-2026 12:36
Zignorowany przez Legię Warszawa. Bartosz Bereszyński zdradza kulisy transferu

Bartosz Bereszyński ostatecznie wylądował w Motorze Lublin, choć kibice długo liczyli na jego sentymentalny powrót na Łazienkowską. Doświadczony obrońca zdradził właśnie, dlaczego znów nie zagra w barwach stołecznego klubu. Okazuje się, że działacze Legii kompletnie zignorowali gotowość zawodnika do negocjacji.

Piłkarz latem pożegnał się z włoskim Palermo. Polak szukał nowego pracodawcy i z wielką nadzieją spoglądał na Warszawę. Prawy defensor spędził w Legii świetne lata, sięgając z nią po cztery tytuły mistrzowskie. Zarząd Wojskowych doskonale zdawał sobie sprawę, że zawodnik jest skłonny do znacznych ustępstw finansowych, aby tylko ponownie założyć koszulkę z eLką na piersi.

Rzeczywistość zweryfikowała jednak te plany w brutalny sposób. Zamiast gry dla utytułowanego klubu, reprezentant kraju podpisał ostatecznie dwuletnią umowę z Motorem Lublin. Defensor zdecydował się wreszcie przerwać milczenie i szczerze opowiedzieć o kulisach poszukiwań nowej drużyny. Podczas rozmowy na kanale Foot Truck wylał sporo goryczy w kierunku władz byłego pracodawcy.

– Zawsze w moim życiu chciałem wrócić do Legii. Legia wiedziała o mojej otwartości na temat powrotu i mojej otwartości i zrozumienia na temat sytuacji w klubie. Dałem swoją otwartość, a oni wiedzieli, że jestem w stanie pójść na ustępstwa dla Legii, bo chciałbym tam wrócić, natomiast z Legii nie było kontaktu - powiedział.

- Ja wiem, że oni wiedzieli, nikt do mnie nie zadzwonił. Ja nie oczekuję, że ktoś będzie mnie chciał, bo mogą być różne inne pomysły, ale trochę liczyłem, że ktoś do mnie zadzwoni i powie: Bereś, słuchaj. Przykro mi, ale nie potrzebujemy takiego pokroju piłkarza. Cokolwiek - podkreślił Bereś.

- Liczyłem trochę na jakiś kontakt z czystego szacunku. Tego kontaktu nie było, ja tak z tym zostałem i nic nie mogłem z tym zrobić. Ja byłem otwarty, gotowy i chętny – podsumował Bereszyński.

Źródło: Foot Truck

TAGI

Inne artykuły