Zgrzyt przy Łazienkowskiej po pogromie! Piłkarz zignorował Żyletę, mocne słowa Gikiewicza
Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 16-08-2026 6:38
Legia Warszawa rozbiła Radomiaka Radom 5:0, ale po meczu sporo mówi się o zachowaniu Milety Rajovicia. Napastnik nie podszedł pod Żyletę po tym, jak przez całe spotkanie był wygwizdywany przez kibiców. Postawę snajpera dosadnie skomentował Rafał Gikiewicz.
Mimo efektownego zwycięstwa atmosferę wokół zespołu zmąciło zachowanie duńskiego napastnika. Część trybun podczas meczu regularnie gwizdała na gracza. Po końcowym gwizdku zawodnik postanowił nie dziękować fanom z najgłośniejszego sektora stadionu i od razu udał się do szatni.
Do tej sytuacji odniósł się Rafał Gikiewicz, który przytoczył trudny moment z czasów gry w Zagłębiu Lubin.
– Ja zawaliłem tą bramkę na Widzewie i nikt o tym nie mówił, ale zszedłem do szatni, bo miałem dość, miałem łzy w oczach. Arek Woźniak po mnie przyszedł do szatni i powiedział, żebym przyszedł pod trybunę kibiców, bo czekają na mnie. Kapitan zespołu Arek Woźniak mało grał, ale to jest lider zespołu, który trzyma szatnię, wziął mnie, wyszedłem pod tą trybunę, i wysłuchałem wiązanki kibiców Zagłębia na mój temat, bo oni myśleli, że może to sprezentowałem specjalnie Widzewowi, stanąłem, wysłuchałem jako mężczyzna, ale byłem przy tych kibicach, byłem z zespołem – powiedział.
Bramkarz podkreślił, że unikanie fanów to błąd, zwłaszcza gdy szatnia i szkoleniowiec okazują zawodnikowi pełne wsparcie.
– Rajović, ja rozumiem, że ktoś na niego gwizdał, no ale no stary, no jesteś zawodnikiem, czy nie jesteś. Ci zawodnicy w każdym wywiadzie mu pomagają, stają za nim i mówią, że on pracuje na treningach, zasługuje na szansę, trener Papszun go wystawia, a takie zachowanie, że nie podchodzisz pod Żyletę, no nie jest dobrze odbierane wśród kibiców – dodał.
Źródło: Kanał Sportowy











