Pogrzeb Śląska we Wrocławiu
Dodał: Michał Ptaszyński
Data dodania: 01-08-2012 20:30
Śląsk Wrocław dostał lekcję futbolu od Helsingborga. Szwedzi pokazali mistrzowi Polski jak gra się w piłkę udowadniając, iż polska piłka klubowa jest na dnie i peryferiach Europy.
ŚLĄSK WROCŁAW - HELSINGBORG 0:3 (0:1)
Bramki:Alfreð Finnbogason 36, Christoffer Andersson 72, Karl Daniel Nordmark 85
Śląsk: 25. Marián Kelemen - 14. Marcin Kowalczyk, 15. Rafał Grodzicki, 17. Mariusz Pawelec, 4. Amir Spahić - 5. Waldemar Sobota, 29. Rok Elsner, 26. Przemysław Kaźmierczak (73, 16. Dalibor Stevanović), 11. Sebastian Mila, 9. Sylwester Patejuk (73, 27. Łukasz Gikiewicz) - 18. Johan Voskamp (66, 21. Cristián Díaz)
Helsingborg: 30. Pär Hansson - 23. Erik Wahlstedt (81, 5. Daniel Nordmark), 3. Loret Sadiku, 4. Walid Atta, 28. Jere Uronen - 7. Mattias Lindström, 8. Ardian Gashi, 6. May Mahlangu, 21. Christoffer Andersson - 11. Thomas Sørum (65, 10. Álvaro Santos), 19. Alfreð Finnbogason (90, 9. Erik Sundin)
żółta kartka: Elsner
czerwona kartka: Rok Elsner
Jak padły bramki
0:1 Błąd przy wyprowadzaniu piłki popełnił Pawelec. Fubolówkę przejął Gashi, który przebiegł kilka metrów i zagrał piłkę płasko w pole karne Śląska. Tam sprytnie jej lot przeciął Finnbogason i pokonał bezradnego Mariana Kelemena.
0:2 Obrońcy Śląska pozwolili spokojnie utrzymać się przy piłce Anderssonowi tuż za linią pola karnego. Pomocnik Helsingborga zszedł nieco z piłką do środka i uderzył na bramkę Kelemena. Piłka wpadła w samo okienko bramki Śląska. Bezradny Kelemen nawet nie drgnął.
0:3 Finnbogason ze snajpera zmienił się w asystenta. Autor bramki na 1:0 dla gości idealnie wypuścił Nordmarka, który w sytuacji sam na sam pokonał Kelemena.
Pierwsza połowa
Początek spotkania Śląsk-Helsingborg rozpoczęła się od wzajemnego badania sił. Gospodarze oraz goście szukali bardzo prostych sposobów, by przedostać się pod bramkę rywala. Jednak dominowało wiele niedokładności w najważniejszych momentach tych akcji.
Goście groźniej zaatakowali w 9. minucie. Lindstrom mocno uderzał na bramkę Kelemena, ale bramkarz Śląska zrobił to, co do niego należało i pewnie złapał piłkę. Śląsk szukał jakiejkolwiek odpowiedzi, jednak najbardziej wysunięty piłkarz gospodarzy, Johan Voskamp nie potrafił w kilku sytuacjach dobrze opanować piłki.
Piłkarzom Śląska brakowało pomysłu na rozegranie akcji ofensywnej. Z kolei z minuty na minutę rozkręcali się w ofensywie będący w trakcie sezony mistrzowie Szwecji. Poważne ostrzeżenie dla defensywy Śląska, Helsingborg dał w 32. minucie. Finnbogason po ładnym rozegraniu piłki zdecydował się na strzał i tylko dzięki interwencji Mariana Kelemena, gospodarze nie przegrywali w tym meczu. Mistrzowie Polski poważnie zagrozili w 35. Minucie. Po dośrodkowaniu piłki w pole karne z rzutu rożnego do piłki idealnie wyskoczył Elsner, który uderzył tylko wprost w bramkarza gości.
Kaźmierczak szukał swojej szansy z dystansu, jednak piłka nie weszła mu idealnie na nogę i w bramkę Helsingborga nie trafił. Swojej drugiej bramki szukał Finnbogasona, jednak w dwóch próbach nie udało mu się jednak pokonać ponownie Mariana Kelemena.
Druga połowa
Druga część gry rozpoczęła się od wielu niedokładnych podań, jednak inicjatywę przejęli goście. Strzelał Mahlangu, ale Kelemen nie pozwolił piłce po raz drugi wpaść do bramki.
Śląsk z biegiem czasu zaczynał grać coraz bardziej ofensywnie, gdyż mistrzowie Polski mieli coraz mniej do stracenia. Z dystansu uderzał Patejuk, potem ekwilibrystycznie próbował uderzać Mila, jednak bez zagrożenia bramki gości.
Zarówno gospodarze jak i ekipa przyjezdna starali się zdobyć gola. Jednakże Śląskowi oraz Helsingborgowi brakowało pomysłu na kombinacyjne rozegranie akcji, by realnie zagrozić bramce rywali.
Obydwie drużyny szukały bramek. Śląsk starał się przede wszystkim długimi piłkami minąć defensywę rywali, jednak z mizernym skutkiem. Z kolei Helsingborg grał mądrze. Spokojnie rozgrywał piłkę i co ważne, nie tracił jej, zmuszając mistrza Polski do biegania. Widać było, że to Szwedzi są w pełni sezonu, a gospodarze dopiero zaczynają zabawę w sezonie 2012/13.
W 78. minucie na indywidualną akcję zdecydował się środkowy obrońca gości, Atta. Z łatwością mijał kolejnych piłkarzy Śląska, jednak jego płaski strzał minął słupek bramki Kelemena. Gracze Śląska widząc, że ciężko wejść w pole karne gości, zdecydował się na strzały z dystansu. Zza szesnastki szczęścia próbował Mila, ale znacznie obok celu. Z narożnika pola karnego uderzał jeszcze Waldemar Sobota, ale do skopiowania wyczynu Anderssona sporo mu zabrakło. Chwilę potem doskonałą okazję miał Śląsk, jednak strzały Gikiewicza i Elsnera nie znalazły drogi do bramki gości.
W ostatnich minutach spotkania czerwoną kartkę za chamski faul dostał piłkarz Śląska Wrocław, Rok Elsner. Ta sytuacja była idealnym obrazem Śląska w tym meczu. Leżącego, bezradnego i zrezygnowanego.
Spoza boiska
Na wielki szacunek i oklaski zasługuje zachowanie kibiców Śląska, którzy zaprezentowali piękny transparent upamiętniający 68. rocznicę Powstania Warszawskiego.
Futbol.pl











