Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Beznadziejna Korona musiała pomóc strzeleckim impotentom

Dodał: Michał Ptaszyński
Data dodania: 02-09-2013 19:53
Beznadziejna Korona musiała pomóc strzeleckim impotentom

Trener Czesław Michniewicz powinien zabrać swoich piłkarzy na... strzelnicę. Podbeskidzie Bielsko-Biała miało mnóstwo okazji w meczu z Koroną Kielce, a wygrało tylko dzięki "samobójowi".

Relacja minuta po minucie z meczu Podbeskidzie - Korona - KLIKNIJ!

Podbeskidzie w starciu z Koroną udowodniło, że nie ma sytuacji, której... nie da się zmarnować. Piłkarze "Górali" strzelali tak, jakby się założyli, kto jest większym partaczem.

Popis nieudolności zaczął Łatka, który w 5. minucie stanął oko w oko z Małkowskim i wymyślił, że jak strzelił prosto w bramkarza, to ma największe szanse na zdobycie gola. Guzik prawda.

Kwadrans później dużo mniej od Łatki doświadczony Jagiełło wybrał inne rozwiązanie. Kopnął w boczną siatkę. Może liczył, że będzie gdzieś dziura i sędzia się nie połapie, z której strony piłka wpadła do bramki.

W 31. minucie Wodecki stwierdził, że sędziowie nabrać się nie dadzą. Liczył chyba też, że Małkowski nie pomyśli, że w sytuacji sam na sam, ktoś mu zrobi drugi raz "łatkę". Wodecki więc zrobił, ale Małkowski to przewidział.

Skoro nie siłą, to... jeszcze większą siłą. Na tak genialny pomysł wpadł Wodecki w 49. minucie, gdy miał przed sobą ponownie tylko Małkowskiego. Siła zwiększona bramkarza Korony nie poraziła.

Poczynania gospodarzy obrońcy Korony obserwowali z zaciekawieniem. W końcu Piotr Malarczyk uznał, że ciekawiej będzie jeszcze, gdy piłka wleci do bramki. I po akcji Górkiewicza pozwolił jej odbić się od siebie i zatrzepotać w siatce. Z dobrej strony!

Co za dużo prezentów, to niezdrowo. W 67. minucie Małkowski trafił w Pawelę i piłka zmierzała do bramki, ale jeden z graczy Korony uznał, że wystarczy tego szczęścia.

Małkowski trafił Pawelę, a w 83. minucie sam został trafiony. W twarz. Piłką. Przez Chmiela, który był sytuacji sam na sam z bramkarzem.

Warto też poświęcić słowo Koronie. A w sumie dwa. Była beznadziejna! Wróć! Była beznadziejna, a i tak mogłą wyrwać remis. Gdyby Gołębiewski nie napatrzył się wcześniej z ławki na "snajperów" Podbeskidzia i w 92. minucie z kilku metrów trafił między słupki.

Relacja minuta po minucie z meczu Podbeskidzie - Korona - KLIKNIJ!

Mecz 6. kolejki T-Mobile Ekstraklasy
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Korona Kielce 1:0
Bramka: Malarczyk 62 sam.
Podbeskidzie: Ladislav Rybánsky - Marek Sokołowski, Dariusz Pietrasiak, Bartłomiej Konieczny (79. Wojciech Szymanek), Tomasz Górkiewicz - Damian Chmiel, Dariusz Łatka, Anton Sloboda, Rudolf Urban (46. Fabian Pawela), Aleksander Jagiełło (67. Dariusz Kołodziej) - Marcin Wodecki
Korona: Zbigniew Małkowski - Kamil Kuzera, Piotr Malarczyk, Radek Dejmek, Kamil Sylwestrzak - Mateusz Stąporski (58. Bartosz Kwiecień), Vlastimir Jovanović, Paweł Sobolewski, Michał Janota, Łukasz Sierpina (74. Serhij Pyłypczuk) - Karol Angielski (49. Daniel Gołębiewski)
Żółte kartki: Jagiełło, Konieczny, Rybánsky - Jovanović
Czerwona kartka: Vlastimir Jovanović (90. minuta, Korona, za drugą żółtą)
Sędzia: Marcin Borski (Warszawa)

Futbol.pl

Inne artykuły