Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Bramkarz Lecha: W II lidze było mi dobrze

Dodał: Michał Ptaszyński
Data dodania: 23-10-2013 9:30
Bramkarz Lecha: W II lidze było mi dobrze

Maciej Gostomski z pozycji trzeciego bramkarza został numerem jeden między słupkami "Kolejorza". Były bramkarz Legii Warszawa twierdzi, że był bliski porzucenia futbolu na rzecz... wędkarstwa.

– Plany były zupełnie inne. Miałem się ograć w niższych ligach i wskoczyć na najwyższy poziom. Podjąłem jednak kilka złych wyborów. Przjeście do Odry Wodzisław było olbrzymim błędem. Nawet nie chcę do tego wracać. Trenowałem ciężko, ale były momenty, że chciałem to wszystko rzucić w cholerę. Wróciłem do Bałtyku Gdynia, w rodzinne strony, gdzie grałem za grosze. Wtedy równocześnie pracowałem w firmie ojca. Łowienie ryb, budowlanka. Ciężka robota. Znam życie od tej strony. Na szczęście w porę dostałem ofertę z Bytovii i tam ruszyłem do przodu - opowiada o przeszłości bramkarz Lecha Poznań.

- W Bytowie było mi naprawdę dobrze. Zbudowano zespół z ambicjami, solidny pod względem finansowym. Dostałem propozycję przedłużenia umowy na naprawdę dobrych warunkach. Wtedy zgłosili się przedstawiciele Lecha i przyznam, że zastanawiałem się nad ofertą dosyć długo. Postanowiłem zaryzykować, bo drugiej takiej szansy mogłem nie dostać - dodaje Gostomski.

– Byłem zaskoczony, nie ma co ukrywać. Do tej pory pewniakiem był Krzysiek Kotorowski, bo kontuzję leczy Jasmin Burić. Cóż, trener powiedział na odprawie, kto będzie grał, więc się przebrałem i wyszedłem na rozgrzewkę. Był lekki stresik, ale taki pozytywny. Na pewno niczego się nie bałem - opowiada o swojej szansie w Lechu były bramkarz Legii Warszawa.

– Przychodziłem na Łazienkowską osiem lat temu, kiedy w drużynie grali jeszcze Włodarczyk, Surma czy Sokołowski. Teraz to już zupełnie inna ekipa. Oczywiście mam szacunek do Legii. Kiedyś uznano, że nie nadaję się na pierwszego bramkarza, postawiono na innych, ale nie czuję żalu. W Legii od wielu lat są znakomici piłkarze na tej pozycji, którzy wyjeżdżają do dobrych, zachodnich klubów. Treningi pod okiem Dowhania stały na bardzo wysokim, europejskim poziomie. Z drugiej strony w Lechu czy nawet w Bytovii jest podobnie. Naprawdę rozwijam się przy moim obecnym trenerze, Dominiku Kubiaku. Wiadomo, że warszawski klub jest na świeczniku, dlatego łatwiej się z niego wypromować - mówi Gostomski o przygodzie w Legii.

Futbol.pl/źr. Fakt

Inne artykuły