Nieoczekiwanie bohaterowie Legii! Lech poległ w Warszawie po golu w ostatniej akcji!
Dodał: Futbol.pl
Data dodania: 08-11-2020 15:36
Legia Warszawa po golach rezerwowych Kacpra Skibickiego i Rafy Lopesa - ten trafił w doliczonym czasie gry - pokonała Lecha Poznań w hicie 9. kolejki PKO Ekstraklasy! Opromieniony dobrymi występami w europejskich pucharach Lech przegrał z mocno osłabioną Legią i wróciły koszmary, które w ostatnich latach miały twarz Kaspra Hamalainena, a teraz będą przypominały Skibickiego i Lopesa.
Braki kadrowe Legii
Trener Czesław Michniewicz nie mógł skorzystać z wielu zawodników. W ostatnich dniach wypadli mu z gry także Tomas Pekhart i Bartosz Slisz, nadal nie wrócił Jose Kante, leczy się Marko Vesović...
Brak Slisza spowodował, że w I składzie na Lecha musiał wyjść Maciej Rosołek, który ostatnio grał niewiele. Legii brakowało jednak młodzieżowca. Bohater jesiennego spotkania sprzed roku nie zanotował jednak w niedzielę udanego występy i w II połowie zastąpił go debiutant Kacper Skibicki, jak się okazało, późniejszy bohater.
Pech ma różne oblicza - Juranović i Kamiński przykładami
To nie było wielkie spotkanie od pierwszego gwizdka. Coś tam niby Lech i Legia próbowały grać, ale trudno było o wykreowanie wielkich okazji. Legia sprawiała wrażenie nieźle przygotowanej na ofensywę Kolejorza, a Wojskowi niewiele byli w stanie wskórać.
W końcu jak nic nie zapowiadało gola, Legia strzeliła go sobie w sumie sama. Złe podanie Mladenovicia napędziło Lecha, "obciął się" Jędrzejczyk, a na koniec w pozornie niegroźnej sytuacji, chociaż z rywalem na plecach, źle zachował się Juranović. Ni to przyjmował, ni wybijał i wpakował piłkę do własnej bramki. Długo też jakoś zbierał się do tego wszystkiego Artur Boruc, więc Legia przegrywała.
Kilka chwil później boisko opuścił Jakub Kamiński. 18-letniemu skrzydłowemu Lecha odnowiła się kontuzja.
Samobój Jury. #LEGLPO pic.twitter.com/qSOvWbuOS8
— GrOcAL (@GrOcALs) November 8, 2020
Pudła Waleriana Gwilli
Legia szukała swoich okazji, a najczęściej piłka trafiała do Waleriana Gwilli. Gruzin kilka razy stanął przed szansą na strzelenie gola, ale jego uderzenia były fatalne. Ani razu pomocnik nawet nie zmusił Filipa Bednarka do interwencji. A pod własną bramką Gwilia zrobił nawet w pewnym momencie coś takiego...
Zagranie kolejki. https://t.co/k5IX53Xi39
— Kuba (@Kubaa1916) November 8, 2020
Fatalny Joel Valencia
Był najlepszym piłkarzem całej Ekstraklasy w sezonie 2018-2019. Po roku spędzonym w Anglii wrócił do Polski, na wypożyczenie z Brendtford, cień piłkarza. Został zmieniony w przerwie, a po nawet obiecującym początku meczu najlepszą recenzją jego gry pozostanie soczyste "kur... mać", gdy w pewnym momencie postanowił odpuścić gonienie uciekającego rywala.
Bohater z ostatniego szeregu
Wielu piłkarzy można było w szeregach Legii typować na bohaterów tego meczu. O Kacprze Skibickim nikt jednak nie myślał. 19-latek w swoim debiucie w Ekstraklasie zastąpił Macieja Rosołka i nie wszedł w mecz z wielkim przytupem. Raczej był niewidoczny, ale po 8 minutach pokazał się z najlepszej strony. Paweł Wszołek dobrze zagrał w pole karne, a Skibicki bez przyjęcia uderzył w kierunku bramki i pokonał Bednarka!
Skibicki ????#LEGLPO pic.twitter.com/xlVMEPHNQG
— GrOcAL (@GrOcALs) November 8, 2020
Czas Artura Boruca
Lech nie spuchł i w ostatnim kwadransie był w pewnym momencie mocno obecny pod polem karnym Legii Warszawa. W 77. minucie Król Artur obronił kapitalnie strzał, i to po rykoszecie, Jakuba Modera z rzutu wolnego. Potem nie dał się też pokonać Michałowi Skórasiowi i przede wszystkim Ishakowi w 83. minucie, gdy Szwed uderzał z bardzo bliska!
Zmarnowana szansa Legii
Legia też miała swoje szanse. W pewnym momencie wychodziła akcją 2 na 1, ale Rafael Lopes nie dał rady dostarczyć piłki podaniem, przerwane zagranie przez rywala, do Pawła Wszołka, który wyszedłby sam na sam z bramkarzem! Potem Lopes mógł odkupić swoją winę, ale jego główka okazała się niecelna.
Ależ bolesny cios Legii!
Lech w ostatnich latach tracił gole w końcówkach meczów z Legią. Swego czasu na remis trafił Dossa Junior, potem gole strzelał Kasper Hamalainen, były as Kolejorza, a teraz fatalnie Lechowi kojarzyć się będzie Rafa Lopes. W ostatnich sekundach doliczonego czasu gry Legii udało się ruszyć prawą stroną gości. Filip Mladenović znalazł się w dobrej pozycji, by dośrodkować i dograł na głowę do, o dziwo, niepilnowanego kompletnie Lopesa (zgubił krycie Rogne), a ten głową pokonał Bednarka i dał Legii wygraną. Lekko mimo wszystko zaskakującą!
#15Lopesa. Lopes w doliczonym #LEGLPO ???? pic.twitter.com/wP7KKVWlYz
— GrOcAL (@GrOcALs) November 8, 2020
Cuda, cuda przy Łazienkowskiej! @sport_tvppl pic.twitter.com/D8TRQBCugl
— Piotr Kamieniecki (@PKamieniecki) November 8, 2020
W tabeli Legia ma po 9 meczach 19 punktów i jest na 2. lokacie. Lech został z 9 oczkami i plasuje się na 12. pozycji. Ma rozegranych 8 spotkań. Po przerwie na mecze reprezentacji Legia jedzie na mecz do Cracovii, a Kolejorz powalczy u siebie z liderującym w tabeli Rakowem Częstochowa.
Mecz 9. kolejki PKO Ekstraklasy
LEGIA WARSZAWA - LECH POZNAŃ 2:1
Bramki: Kacper Skibicki 67, Rafael Lopes 90 - Josip Juranović 29 sam.
Legia: 1. Artur Boruc - 2. Josip Juranović, 5. Igor Lewczuk, 55. Artur Jędrzejczyk, 25. Filip Mladenović - 22. Paweł Wszołek, 24. André Martins, 8. Walerian Gwilia (63. 82. Luquinhas), 67. Bartosz Kapustka, 11. Joel Valencia (46. 21. Rafael Lopes) - 39. Maciej Rosołek (59. 71. Kacper Skibicki)
Lech: 35. Filip Bednarek - 44. Alan Czerwiński, 37. Ľubomír Šatka, 4. Thomas Rogne, 27. Tymoteusz Puchacz - 8. Jan Sýkora, 15. Jakub Moder, 10. Dani Ramírez (83. 11. Filip Marchwiński), 25. Pedro Tiba, 38. Jakub Kamiński (33, 21. Michał Skóraś) - 9. Mikael Ishak (86. 14. Nika Kaczarawa)
Żółta kartka: Lewczuk
Sędziował: Szymon Marciniak (Płock)
Futbol.pl, fot. Legia Warszawa











