Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Piszczek wyliczył punkty potrzebne do utrzymania. GKS Tychy gra o życie

Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 12-02-2026 2:59
Piszczek wyliczył punkty potrzebne do utrzymania. GKS Tychy gra o życie

Łukasz Piszczek nie zaliczył wymarzonego startu w roli pierwszego trenera GKS-u Tychy, ale mimo fatalnej serii nie traci rezonu. Były reprezentant Polski przedstawił konkretny plan na uratowanie pierwszej ligi i wskazał dokładnie, ile punktów musi podnieść z boiska jego zespół, aby uniknąć degradacji.

Sytuacja ekipy ze Śląska robi się coraz bardziej dramatyczna. Po wiosennym laniu w Krakowie, gdzie tyszanie ulegli Wiśle 1:3, zespół osiadł na 16. miejscu w tabeli. Statystyki Piszczka na ławce trenerskiej są kiepskie. W czterech meczach pod jego wodzą drużyna ugrała ledwie jeden punkt, trzykrotnie schodząc z murawy na tarczy. Szkoleniowiec zachowuje jednak spokój i przekonuje, że mimo krótkiego czasu na przygotowania, nie zamierza narzekać na los.

Na konferencji przed starciem z Odrą Opole Piszczek otwarcie wyłożył karty na stół. Według jego wyliczeń GKS potrzebuje co najmniej 24 punktów w pozostałych 14 kolejkach, co powinno zagwarantować ligowy byt. To ambitne założenie, bo wymaga od tyszan punktowania na poziomie czołówki ligi, podczas gdy obecnie tracą cztery oczka do bezpiecznej strefy. Trener uparcie twierdzi jednak, że gra jego zespołu momentami wygląda obiecująco, a kluczem do sukcesu ma być poprawa fazy przejściowej, która w Krakowie kompletnie leżała.

- To praktycznie nowy zespół. Mieliśmy miesiąc na przygotowania i zrobiliśmy wszystko, żeby ta drużyna zgrała się jak najlepiej. Na pewno chciałoby się mieć trochę więcej czasu, ale skoro go nie ma, nie zamierzam narzekać. Musimy wypełniać swoje zadania na boisku i myślę, że w Krakowie długimi fragmentami wyglądało to całkiem nieźle. Niestety nie wyszła nam w tym meczu faza przejściowa. Od tego też jesteśmy, żeby takie wnioski wyciągać i później to poprawiać z tygodnia na tydzień - powiedział.

W poniedziałek tyszan czeka wyjątkowo trudny test w meczu z Odrą Opole. Dla Piszczka to być może ostatni dzwonek. Jeśli GKS Tychy znów straci punkty, misja ratunkowa byłego gracza Borussii Dortmund może zamienić się w walkę z wiatrakami. 

Źródło: Weszło, opracowanie własne

TAGI

Inne artykuły