Misja (nie)możliwa we Florencji. Siemieniec zapowiada walkę o życie
Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 26-02-2026 3:57
Jagiellonia Białystok staje pod ścianą w rewanżowym starciu z Fiorentiną w Lidze Konferencji. „Duma Podlasia” musi odrobić trzybramkową stratę, co w konfrontacji z tak klasowym rywalem wydaje się zadaniem karkołomnym.
Wyprawa do Włoch dla wielu obserwatorów wygląda jak wycieczka pożegnalna. Po dotkliwej porażce w pierwszym spotkaniu sytuacja białostoczan jest niezwykle trudna, a rozmiary klęski właściwie ucięły większość dyskusji o awansie. Jednak w obozie Jagiellonii nikt nie zamierza wywieszać białej flagi przed pierwszym gwizdkiem arbitra.
Szkoleniowiec Adrian Siemieniec tonuje nastroje, ale jednocześnie stara się pompować w swoich piłkarzy wiarę. Zdaje sobie sprawę, że tylko szybkie trafienie i wprowadzenie nerwowości w szeregi Włochów może cokolwiek zmienić w losach tego dwumeczu.
– Przed dwumeczem to było trudne zadanie, po pierwszym meczu jest arcytrudne, ale piłka nie takie rzeczy widziała. Dużo zależy od nas, co zrobimy w tym meczu, jak on będzie wyglądał. Czy to będzie 90 minut, po których historia się zakończy, czy też na pewnym etapie będzie on jeszcze elektryzował, będzie emocjonalny i wprowadzi stan niepewności u przeciwnika, a nam da nadzieję i energię? Przeciwnik będzie dążył do tego, żeby nie dać nam nadziei, a my musimy dążyć do tego, żeby sobie ją dać. A wtedy wszystko może się wydarzyć – podkreślił Siemieniec.
Dla Jagiellonii to przede wszystkim sprawdzian charakteru na tle europejskiej marki. We Florencji faworyt jest oczywisty, ale polska drużyna chce udowodnić, że potrafi postawić twarde warunki nawet w beznadziejnym położeniu.
Źródło: Opracowanie własne











