Kosztował miliony i siedzi na ławce. Olbrzymi problem Widzewa Łódź
Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 20-04-2026 11:32
Widzew Łódź wydał ogromne pieniądze na sprowadzenie Andiego Zeqiriego. Szwajcar inkasuje gigantyczną pensję, ale na boisku całkowicie zawodzi. Napastnik częściej obserwuje mecze z perspektywy ławki rezerwowych.
Szwajcarski zawodnik dołączył do łódzkiego zespołu w ostatnim dniu letniego okienka transferowego. Działacze pobili klubowy rekord. Zapłacili za gracza belgijskiego Genku około dwóch milionów euro. Kibice liczyli na gole i świetną grę. Rzeczywistość szybko zweryfikowała te oczekiwania.
Zeqiri zupełnie nie potrafi odnaleźć się w polskiej lidze. Przegrywa rywalizację o wyjściowy skład. W Ekstraklasie zanotował dotychczas zaledwie jedno trafienie i jedną asystę w dwudziestu spotkaniach. W Pucharze Polski dołożył dwie bramki.
Pieniądze wydawane na pensję gracza budzą ogromne kontrowersje. Media donoszą, że inkasuje on rocznie ponad milion euro brutto. Jego umowa obowiązuje aż do lata 2029 roku.
– To po prostu nie mieści się w głowie, że Andi Zeqiri, który nie jest już najlepiej opłacany w Widzewie, a jednocześnie ma cztery razy większą pensję niż najlepiej zarabiający piłkarz Jagiellonii Białystok, jest rezerwowym i strzela jednego gola w Ekstraklasie – powiedział Bartłomiej Stańdo w programie na kanale Meczyki.
– Widzew nie trafił z dyrektorami sportowymi, nie trafił z trenerami i nie trafił z największymi gwiazdami – podsumował.
Źródło: Meczyki











