Rywal wygodny. Chociaż wyjazdy były trudne...
Dodał: Michał Ptaszyński
Data dodania: 10-09-2013 9:53
Reprezentacja Polski powoli żegna się z Mundialem w Brazylii. Jako kroplówkę przedłużające szanse na udział w Mistrzostwach Świata traktuje się ekipę San Marino. Pokonując outsidera przedłużymy sobie złudne nadzieje na kolejne tygodnie.
Z reprezentacją San Marino grało nam się (jak prawie każdemu) bardzo dobrze. Na siedem konfrontacji wygraliśmy wszystkie, zdobyliśmy łącznie 28 bramek nie tracąc żadnej.
Jednak papierowe statystyki to jedno, a w pamięci utkwiło kilka spotkań, które wcale nie musiały kończyć się wielkimi sukcesami biało-czerwonych.
Już pierwsze starcie Polski z San Marino przyniosło wielkie emocje. W eliminacjach do Mundialu w USA nasza drużyna długo nie radziła sobie z obroną słabego rywala. Dopiero Jan Furtok strzałem ręką zapewnił reprezentacji Polski komplet oczek. Niesmak jednak pozostał.
Kolejne męki z San Marino to rok 2002 i eliminacje do EURO 2004 na boiskach w Portugalii. W wyjazdowym meczu długo zapowiadało się na to, że gospodarze wyrwą tak bardzo upragniony remis. Wówczas na kwadrans przed końcem meczu gola dla Polski zdobył Paweł Kaczorowski, a wygraną i honor kadry bramką na 2:0 uratował Mariusz Kukiełka.
W eliminacjach do Mundialu w 2010 znowu na drodze naszej drużyny stanęło San Marino i znowu było bardzo ciężko. Już po 4. minutach powinniśmy przegrywać, gdyby nie fantastyczna postawa Łukasza Fabiańskiego, który obronił rzut karny. Ostatecznie po bramkach Smolarka i Roberta Lewandowskiego wygraliśmy 2:0, ale niesmak pozostał.
W rewanżu reprezentacja Polski zagrała zupełnie odmieniona. W Kielcach nie daliśmy najmniejszych szans rywalowi, wygrywając aż 10:0.
Nasza ostatnia potyczka z San Marino to wygrana w Warszawie po słabej grze 5:0. Jak będzie we wtorek wieczorem? Miejmy nadzieję, że bez zbędnego stresu i siedząc spokojnie przed telewizorami zobaczymy wiele bramek naszej reprezentacji.
Futbol.pl











