Sebastian Mila: Nie akceptuję tego, co zobaczyłem w Holandii
Dodał: Konrad Konieczny
Data dodania: 10-09-2020 8:20
Sebastian Mila w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" wypowiedział się na temat ostatnich spotkań reprezentacji Polski. Podopieczni Jerzego Brzęczka w Lidze Narodów UEFA mierzyli się z Holandią (0:1) oraz Bośnią i Hercegowiną (2:1).
Ekspert TVP przyznał, że w meczu z "Oranje" "Biało Czerwoni" grali za wolno i byli przewidywalni. - Nie akceptuję tego, co zobaczyłem w Holandii i jestem przekonany, że zawodnicy nie przejdą nad piątkową porażką do porządku dziennego. Nie są przyzwyczajeni do tego, że po meczu rywale z nich kpią i nazywają "przeszkadzaczami". To nie był wypadek przy pracy, sami nie daliśmy sobie szansy na cokolwiek więcej niż porażka. Jedna dobra akcja przez 90 minut to za mało. Byliśmy zbyt wolni i przewidywalni, a ja nie wiem, z czego to wynikało. Nie powinniśmy mieć kompleksów. Respekt do rywala tak, ale skąd taka bojaźń? Sami zaprosiliśmy Holendrów, żeby tańczyli na naszej połowie. Nie można tego meczu potraktować: "było minęło" - przyznał Mila.
Mila powiedział, że w meczu z Bośniakami kadra zagrała dużo lepiej. - Zbroja paraliżu i niepewności opadła. Zagraliśmy odważniej. Mam Twittera, więc proszę nie pytać, czy jestem zadowolony. Ale podobało mi się, że zespół odwrócił wynik. W meczu o punkty zdarzyło się to pierwszy raz od 2007 roku i spotkania z Kazachstanem za kadencji Leo Beenhakkera. Nie jest to łatwe, dlatego szanuję wyczyn. Byłem zadowolony Jóźwiaka, Góralskiego i Glika, który nie grał od marca. Bośnia to zupełnie inna skala trudności niż Holandia, po której byłem strasznie rozczarowany, ale wyszliśmy obronną ręką. Tylko nie szukajmy wytłumaczeń: że przerwa, że bez Lewandowskiego, że z marszu... Ta grupa dalej ma potencjał, umiejętności, zawodnicy grają w silnych klubach, więc przynajmniej dajmy sobie szansę rywalizacji na umiejętności i atuty, które mamy - powiedział były reprezentant Polski.
Kolejne mecze zaplanowane są na październik. Polacy zmierzą się w LN z Włochami (11 października), a później znów z Bośnią i Hercegowiną (14 października).
Źródło: Przegląd Sportowy
Fot: Maciej Gillert - Shutterstock.com











