Piłkarz Legii opowiedział o ataku pseudokibiców. Padły mocne słowa
Dodał: Futbol.pl
Data dodania: 31-12-2021 8:38
Ihor Charatin, który miał być poważnym wzmocnieniem drugiej linii Legii Warszawa, nie ma za sobą udanej rundy. Reprezentant Ukrainy rozczarował, ale wierzy, że wiosną będzie lepiej. To nie to jednak odbiło się największym echem po wywiadzie udzielonym przez Charatina w programie "Kopnij i biegnij" na Ukrainie. Pomocnik opowiedział bowiem o ataku pseudokibiców na autokar Legii po przegranym meczu z Wisłą Płock.
- Wszyscy kibice charakteryzują się tym, że bardzo identyfikują się z klubem i przeżywają to, co się w nim dzieje. Ale w Legii widać to w sposób szczególny. Atmosfera od strony kibicowskiej jest zawsze gorąca ze względu na bardzo głośny i żywiołowy doping. Kiedy wracaliśmy z meczu wyjazdowego z Wisłą Płock do bazy treningowej, grupa 20, 30 kibiców nas zatrzymała. Zrozumieliśmy, że sytuacja nie jest fajna. Zaczęli wchodzić po kolei do autobusu. Tego nikt się nie spodziewał. Pierwszy, który wszedł, zaczął głośno krzyczeć. Poczułem się jak zakładnik. Tuż za nim weszli chłopaki w maskach. Powoli chodzili po autobusie, a później zaczęli krzyczeć. W pewnym momencie wszyscy się zatrzymali. Pomyślałem, że będzie jakaś draka z tego. W trakcie tych zdarzeń uderzono dwóch kolegów. W pewnym momencie przyjechała policja, a chłopaki wyszli z autobusu. Przyznam się, że nie wiedziałem jak się zachować? Odzywać się? Odpowiadać, czy nie odpowiadać? - opowiadał Charatin w rozmowie z "Kopnij i biegnij", którą przetłumaczył i cytuje serwis Legia.net.
Charatin tłumaczył, że przyszedł do Legii w trudnym momencie. Pojawił się w drużynie, gdy wiele zaczęło się zmieniać. - Przyszło chyba z dziesięciu nowych zawodników, do tego zmieniło się kierownictwo drużyny. Zmieniono jednego trenera, potem drugiego, a potem przyszedł trzeci. To wszystko wyglądało tak, jakby drużyna miała być dopiero budowana. A potem zaczął się kryzys. Ale i z takim kryzysem można i trzeba dawać sobie radę. I my na pewno wyjdziemy z tego kryzysu - mówił Charatin.
Ukraiński pomocnik przyznał, że odpowiedzialność za kryzys spada na wszystkich i każdy teraz powinien maksymalnie pracować, by Legia z dołka wyszła. - Wszyscy powinni wziąć winę na siebie. Nie powinno być czegoś takiego - ach, to nie moja wina ani sprawa. Mówię serio, wszyscy są winni od piłkarzy po prezesa. Rozumiem kibiców. Trzeba się starać. Wyniki powinny być zdecydowanie lepsze. Wszyscy bardzo się przejmują tym co się dzieje i bardzo mocno to przeżywają. Teraz przyszedł nowy trener. Myślę, że jest w stanie nadać dobry kierunek dla poprawy sytuacji. Z pomocą Boga da radę poukładać wszystko tak, aby było dobrze - podsumował piłkarz.
Charatin w Legii zagrał póki co 13 meczów. Strzelił gola w spotkaniu z Rakowem Częstochowa w lidze.
Futbol.pl











