Leśnodorski poszedł na Żyletę i zdębiał! „Happening hipsterski”
Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 03-01-2026 13:30
Bogusław Leśnodorski wrócił na trybuny i podzielił się zaskakującą refleksją. Były prezes Legii Warszawa zauważył, że słynna „Żyleta” zmieniła się nie do poznania, a klimat na stadionie przypomina mu... imprezę dla hipsterów.
Były właściciel stołecznego klubu to postać, która doskonale czuje atmosferę Łazienkowskiej. Ostatnio postanowił osobiście sprawdzić, jak wygląda doping z serca stadionu. Jego wnioski mogą jednak nie spodobać się obecnym bywalcom trybun.
Zdaniem Leśnodorskiego, trybuna najbardziej zagorzałych fanatyków przeszła drastyczną metamorfozę demograficzną.
– Ostatnio byłem na Żylecie. I doszedłem do wniosku, że to już jest zupełnie co innego, niż jeszcze 10 lat temu – zaczął.
To, co najbardziej rzuciło mu się w oczy, to wiek i styl bycia nowych kibiców. Zamiast surowego klimatu, poczuł się momentami zupełnie nieswojo.
– Teraz jest więcej DZIECIAKÓW, NASTOLATKÓW, momentami miałem wrażenie, że jestem w środku jakiegoś happeningu hipsterskiego – powiedział.
Najbardziej smutna konstatacja dotyczy jednak „starej gwardii”. Leśnodorski zauważył, że wielu weteranów, którzy tworzyli legendę tego stadionu, po prostu zniknęło. Powód jest prozaiczny – atmosfera przestała im odpowiadać.
– Oczywiście Żyleta to ciągle Żyleta. Ale nie da się ukryć, że cała masa ludzi, którzy wychowali się na Żylecie (…) przestała chodzić na mecze. Bo to przestało być przyjemne – podsumował.
Źródło: Kanał Łazienkowska











