Seweryn Gancarczyk ratuje Górnik Zabrze przed porażką!
Dodał: Michał Ptaszyński
Data dodania: 26-09-2013 22:24
Druga połowa meczu Korony Kielce z Górnikiem Zabrze przyniosła wielkie emocje. Na Arenie Kielc obie drużyny podzieliły się punktami.
9. kolejka T-Mobile Ekstraklasy
Korona Kielce - Górnik Zabrze 2:2 (0:0)
Bramki: Golański 74, Pylypczuk 84 - Nakoulma 72, Gancarczyk 87
Korona: Zbigniew Małkowski - Paweł Golański, Pavol Staňo, Piotr Malarczyk, Tomasz Lisowski - Marcin Trojanowski (59. Jacek Kiełb), Artur Lenartowski, Vanja Marković (90. Kamil Sylwestrzak), Michał Janota, Serhij Pyłypczuk - Daniel Gołębiewski (67. Przemysław Trytko).
Górnik: Pāvels Šteinbors - Paweł Olkowski, Błażej Augustyn (80. Antoni Łukasiewicz), Ołeksandr Szeweluchin (28. Seweryn Gancarczyk), Rafał Kosznik - Préjuce Nakoulma, Krzysztof Mączyński, Radosław Sobolewski, Sergei Mošnikov, Łukasz Madej - Szymon Skrzypczak (56.Mateusz Zachara).
żółte kartki: Golański, Staňo - Mošnikov.
sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa).
Przed meczem trenerzy obu zespołów nie mogli skorzystać ze swoich podstawowych zawodników. Trener Jose Marii Rojo w swoich szeregach nie wystawił z powodu urazu Macieja Korzyma, Pawła Sobolewskiego, Radka Dejmka czy Vlastimira Jovanovicia. Na ławce rozerwowych mecz rozpoczął Jacek Kiełb.
Adam Danch, Mariusz Przybylski, to dwa ważne ogniwa w talii Adama Nawałki, z których ostry trener Górnika Zabrze nie mógł skorzystać.
Pierwsze trzy kwadranse sprawiły, że mecz był nudnym widowiskiem i z Areny Kielc kibice na przerwę schodzili zziębnięci i rozczarowani. Strzały Mosznikova i Janoty, to wszystko na co było stać zawodników obu drużyn w pierwszej części gry. Dodatkowo Górnik stracił jeszcze Szeweluchina, którego zastąpił Gancarczyk. Adam Nawałka będzie miał teraz ciężki orzechech do zgryzienia, ponieważ w szeregach denfensywnych ma coraz mniej zawodników.
Na drugą połowę piłkarze wyszli bardziej zmotywowani, co widać było w ich poczynaniach. Górnik Zabrze starał się rozciągać grę do swoich szybkich skrzydłowych, jednak to zmiana napastnika przyniosła dopiero ruch w ofensywie śląskiego zespołu. Debiutującego w pierwszym składzie króla strzelców II ligi zachodniej - Szymona Skrzypczaka zastąpił Mateusz Zachara.
Goście ruszyli do zdecydowanych ataków, co przyniosło skutek dopiero w 72. minucie. Nakoulma w polu karnym krótko przyjął piłkę i pokonał bezradnego Małkowskiego. Obrona Korony Kielce w tej sytuacji pokazał jak wiele jeszcze ma do zrobienia, by nie popełniać tak rażących błędów.
Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Paweł Golański oddał strzał z pierwszej piłki po przebitce od Pylypczuka i na Arenie Kielc mecz nabrał ogromnego tempa. "Koroniarze" poczuli krew i kapitalną akcję w 84. minucie przeprowadził Jacek Kiełb. Świetnie podał na lewe skrzydło do pędzącego Pylypczuka, który strzałem lewą nogą pokonał Steiborsa.
Gdy kibice Korony zaczęli cieszyć się z drugiej bramki dla swojego ukochanego klubu, znów z dramatycznej strony pokazała się defensywa ich zespołu. Nie było należytego krycia w polu karnym i Małkowski został pokonany drugi raz, Tym razem na listę strzelców wpisał się wprowadzony w drugiej połowie Seweryn Gancarczyk.
Podział punktów w Kielcach sprawił, że Górnicy zrównali się punktami z Pogonią Szczecin i awansowali na trzecie miejsce w tabeli T-Mobile Ekstraklasy. "Złocisto-Krwiści" po dodaniu jednego punktu na swoje konto nadal zamykają tabelę.
Futbol.pl











