Uwaga talent! Nowy motor napędowy Urugwaju i Interu
Dodał: Michał Ptaszyński
Data dodania: 28-09-2013 9:11
Czy jakikolwiek piłkarz może wyobrazić sobie lepszy debiut niż strzelenie dwóch 2 goli AC Milan. Mimo, iż „Rossonerri” mają najlepsze lata za sobą, to taki wyczyn można śmiało wpisać do CV.
Mając 20 lat większość zawodników buja gdzieś w obłokach, popełniając często koszmarne błędy. Zawodnik, o którym będzie ten felieton zaimponował mi swoją dojrzałością w grze. Gdyby wszyscy młodzi zawodnicy z Polski podchodziliby do każdego spotkania jak ten chłopak z Urugwaju, to problemy na poszczególnych pozycjach wspominalibyśmy jak stare legendy. No cóż, na razie nie pozostaje nam nic innego jak liczyć na to, że i nad Wisłą będą pojawiać się tacy zawodnicy.
Nad Urugwajem (tak się nazywa rzeka, która przepływa kraj o tej samej nazwie – przyp. red) rodzą się nowi (lepsi?) piłkarze. Warto zauważyć, że liczba mieszkańców jest dziesięciokrotnie mniejsza niż w Polsce! A talentów nie brakuje. Problem tkwi u nas gdzieś w szkoleniu i podświadomości, ale wróćmy do wątku.
Spotkanie Bologna - AC Milan, które zakończyło się wynikiem 3:3 zapadło w pamięci nie tylko stałym bywalcom bukmacherów, ale także kibicom, którzy śledzą poczynania młodych zawodników. Jednym z nich jest Diego Laxalt, który bez większych problemów wpakował dwie bramki drużynie z Mediolanu. Uradowani również musieli być fanatycy Interu Mediolan. Z dwóch powodów. Po pierwsze odwieczny rywal stracił punkty, a po drugie 20-latek jest zawodnikiem „Nerrazzurich”, tyle, że obecnie ogrywa się na wypożyczeniu w klubie z Bolonii.
Zadłużony Inter Mediolan zmienił politykę transferową. Starają się ściągać młodych, utalentowanych zawodników, a następnie wypożyczać ich do innych drużyn z ligi, aby się ograli. Diego rozegrał dopiero swoje pierwsze spotkanie w Serie A, ale z takim podejściem do zawodu już w przyszłym sezonie może być kluczową postacią mediolańczyków. Nie spodziewam się, aby Inter chciał go gdzieś jeszcze wypożyczać. Na dzień dzisiejszy może jest za mało doświadczony, ale nie brakuje mu zapału i chęci. Do złudzenia przypomina mi Andresa Guardado, w którym obserwatorzy również widzieli wielki talent, ale ten gdzieś się zatrzymał w rozwoju. Mam nadzieję, że w przypadku tego zawodnika tak nie będzie.
Rozwój zawodnika nie tylko wpłynie na pozycję i wyniki Interu Mediolan, ale również jego reprezentacji, którą jest Urugwaj. Ten kraj z Ameryki Południowej w ostatnich latach ze wspaniałej strony prezentuje się na kolejnych wielkich piłkarskich imprezach, a pojawienie takiego gracza może zmienić oblicze tej reprezentacji, oczywiście na lepsze. W ataku mają przecież Luisa Suareza, Diego Forlana czy Abela Hernandeza, a na skrzydłach? Jest tylko Cristian Rodriguez. Komentatorzy są zgodni, że czas Forlana już przeminął i można mu zafundować pomnik, ale już nie miejsce w pierwszym składzie. W ataku widzą Luisa Suarez w parze Edinsonem Cavanim, a na boku Diego Laxalt.
Zawodnik urodzony w Montevideo nominalnie występuje jako lewy skrzydłowy, ale bez problemów może zagrać również po prawej stronie. Nie posiada znakomitych warunków fizycznych, ale waleczności czasami mógłby mu pozazdrościć nawet Carles Puyol. To co mi zaimponowało, to fakt, że bardzo często wraca pod swoją bramkę, aby zatrzymywać ataki rywali. Większość ofensywnie uosobionych graczy woli być wyręczona przez swoich kolegów, ale w jego przypadku jest inaczej. Walory defensywne w przypadku gracza, którego zadaniem jest budowanie ataków drużyny nie powinny znajdować się na wierzchu, ale takiego podejścia do futbolu nie mógłbym pominąć.
Mówi się, że inteligencję zawodnika można poznać po tym, jak porusza się po boisku. W jego przypadku widać to na pierwszy rzut oka. Ustawianie się, wychodzenie na pozycję, czytanie gry to nieodłączne elementy, które są potrzebne, aby wnosić się na coraz wyższy poziom w futbolu. Laxalt takie cechy posiada, dzięki czemu z chirurgiczną precyzją potrafi obsługiwać swoich kolegów podaniami, jak i zarówno dośrodkowaniami. Nie można zapominać, że znakomicie radzi sobie z presją co powoduje, że wykańczanie akcji nie stanowi dla niego żadnego problemu. Przy swoim wzroście (1,78 m – przyp. red.) potrafi zamieniać dośrodkowania swoich kolegów na bramkę, nawet głową. Wydaje mi się, że nie można chcieć już niczego więcej.
Czy na naszych oczach rodzi się wielki zawodnik? Tego z całą pewnością nie mogę powiedzieć, ale jeśli będzie ciężko pracował to z pełnym przekonaniem mogę zapewnić, że jeszcze niejednokrotnie o nim usłyszymy.
Sławomir Sawicki











