Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Szalone spotkanie w Gdańsku!

Dodał: Michał Ptaszyński
Data dodania: 30-09-2013 21:46
Szalone spotkanie w Gdańsku!

Szalony mecz zobaczyli kibice w Gdańsku! Lechia przegrywała u siebie już 0:2, by doprowadzić do wyrównania. Ostatecznie mecz zakończył się podziałem punktów, z którego gospodarze nie mogą być zadowoleni

LECHIA GDAŃSK - KORONA KIELCE 2:2 (2:2)
Bramki: Piotr Grzelczak 31, Paweł Dawidowicz 38 - Michał Janota 14 (kar), 20 (kar)

Lechia: 87. Sebastian Małkowski - 26. Deleu, 6. Jarosław Bieniuk, 7. Sebastian Madera, 2. Rafał Janicki - 28. Christopher Oualembo (32, 20. Paweł Buzała), 27. Paweł Dawidowicz, 17. Marcin Pietrowski, 14. Piotr Wiśniewski, 9. Piotr Grzelczak - 8. Patryk Tuszyński (81, 15. Adam Duda).
Korona: 1. Zbigniew Małkowski - 44. Paweł Golański, 17. Pavol Staňo, 4. Piotr Malarczyk (59, 2. Kamil Sylwestrzak), 7. Tomasz Lisowski - 21. Marcin Trojanowski (46, 99. Mateusz Stąporski), 16. Artur Lenartowski, 23. Vanja Marković, 10. Michał Janota (82, 19. Przemysław Trytko), 5. Serhij Pyłypczuk - 11. Daniel Gołębiewski.
żółte kartki: Deleu - Lisowski, Trojanowski, Pyłypczuk, Marković.
sędziował: Daniel Stefański

Mecz w Gdańsku był konfrontacją drużyn, które na starcie sezonu mają zupełnie inne ambicje. Lechia po serii doskonałych spotkań znalazła się w czubie tabeli, z kolei Korona spędzała kolejne tygodnie na ligowym dnie.

Spotkanie na dobre rozpoczęło się w 12. minucie meczu. Sędzia podyktował rzut karny za zagranie piłki ręką przez Oualembo we własnym polu karnym. Do jedenastki podszedł Janota, ale ze strzałem gracza Korony doskonale poradził sobie Małkowski! Sędzia zdecydował jednak, że bramkarz Lechii zbyt wcześnie wyszedł z bramki i Janota dostał błyskawiczną szansę do rehabilitacji! Tym razem gwiazda Korony się nie pomyliła i ekipa z Kielc prowadziła 1:0.

Minęły kolejne cztery minuty, a sędzia ponownie wskazał na 11 metr. Tym razem piłkę ręką we własnym polu karnym zagrywał Dawidowicz, a jedenastkę już bez żadnych problemów na gola zamienił Janota.

Stracona bramka pobudziła gospodarzy do walki o jakiekolwiek punkty na własnym obiekcie. W 30. minucie cudownym strzałem popisał się Grzelczak i w Gdańsku wszyscy zaczęli wierzyć w odwrócenie losów spotkania i uzyskanie korzystnego wyniku.

Marzenia miejscowych kibiców ziściły się w 38. minucie. Dośrodkowywał Grzelczak, a Dawidowicz spokojnym uderzeniem dał wyrównanie Lechii. Ale to nie był koniec popisów gospodarzy.

Lechia do przerwy powinna prowadzić, ale popis nieskuteczności dał Buzała. Snajper drużyny Michała Probierza najpierw strzelając głową fatalnie przestrzelił, a potem nie popisał się, gdy piłkę zagrywał do niego Deleu.

W drugiej połowie obydwaj trenerzy postanowili przede wszystkim bronić dostępu do własnej bramki. Na pierwszą groźną okazję w tej części spotkania kibice czekali do 57. minuty. Ponownie w doskonałej sytuacji znalazł się Buzała i ponownie nie potrafił pokonać Zbigniewa Małkowskiego.

Po chwili z marazmu przebudzili się goście. Korona zaczęła nacierać na bramkę Małkowskiego, ale defensywa gospodarzy w drugiej części meczu prezentowała się znacznie lepiej niż w pierwszej połowie spotkania.

Odpowiedź Lechii na ataki Korony mogła być zabójcza. Ponownie w wybornej sytuacji znalazł się Paweł Buzała. Snajper gospodarzy znalazł  się oko w oko z Małkowskim. Jednak im bliżej był bramki, tym mniej miał pomysłów na wykończenie akcji i ostatecznie zmarnował kolejną w meczu dogodną okazję do zdobycia gola.

W samej końcówce Lechia zdobyła upragnionego gola. Do bramki Korony trafił wcześniej wprowadzony Duda. Trafienie młodego snajpera gospodarzy nie zostało jednak uznane przez sędziego, który dopatrzył się spalonego.

Remis spowodował, iż obydwa zespoły nie zmieniły swoich miejsc w tabeli. Lechia wciąż zachowuje szóstą lokatę, z kolei Korona zamyka ligową tabelę.

Futbol.pl

 

Inne artykuły