Święte krowy i celowy sabotaż. Marcin Flis obnaża prawdę o spadku ŁKS-u
Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 25-07-2026 15:27
Marcin Flis wraca do Ekstraklasy jako gracz Wisły Płock, choć wielu postawiło na nim krzyżyk. Doświadczony obrońca zdradził zakulisowe szczegóły katastrofalnego spadku ŁKS-u Łódź. Okazuje się, że w dawnym klubie celowo rozsiewano o nim kłamstwa.
Flis długo pozostawał bezrobotny. Wydawało się, że jego czas w najwyższej klasie rozgrywkowej minął bezpowrotnie. Obrońca latem zaliczył potężny zjazd po fatalnym sezonie w Łodzi. W środowisku od dawna mówiło się, że tamta drużyna rozpadała się od środka, ale wyznania zawodnika pokazują dokładną skalę problemu.
Wiosną gracz praktycznie nie podnosił się z trybun. Władze klubu celowo go skreśliły, żeby na siłę promować zagraniczny zaciąg. Łodzianie ratowali finanse, a przepisy sprzyjały tanim zwolnieniom polskich graczy w razie ewentualnego spadku. Obcokrajowcy dostali za to pełną taryfę ulgową, co błyskawicznie zniszczyło szatnię.
– Mieliśmy święte krowy w zespole, na zbyt dużo im pozwalano – podkreślił zawodnik.
Prawdziwy skandal wybuchł jednak później. Osoby związane z Łodzią celowo torpedowały jego szanse na znalezienie nowego pracodawcy. Potencjalni chętni dowiadywali się zza kulis, że obrońca cierpi na przewlekłe problemy z kolanami.
– Pewnie zależało im, żebym po odejściu od nich nie znalazł już klubu na dobrym poziomie – dodał Flis.
Defensor musiał udowadniać na testach medycznych w Płocku, że jest w pełni zdrowy. Lekarze stwierdzili, że wyniki rezonansu są po po prostu idealne.
Źródło: Weszło











