Szczęsny szczerze o katarskim mundialu. Odważna teza podzieliła kibiców
Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 26-07-2026 19:07
Wojciech Szczęsny po raz kolejny włożył kij w mrowisko. Były bramkarz reprezentacji Polski wrócił pamięcią do mistrzostw świata w Katarze i bez ogródek ocenił wynik osiągnięty pod wodzą Czesława Michniewicza. Jego zdaniem wyjście z grupy było sukcesem na miarę historycznego ćwierćfinału z EURO 2016.
Temat mundialu w Katarze do dziś wywołuje u polskich kibiców skrajne emocje. Z jednej strony przełamaliśmy klątwę i po 36 latach posuchy wreszcie zameldowaliśmy się w fazie pucharowej mistrzostw świata. W grupie z późniejszym mistrzem świata Argentyną, nieobliczalnym Meksykiem i groźną Arabią Saudyjską wyrwaliśmy awans z gardła. Sam Szczęsny bronił wtedy jak natchniony, wyciągając dwa rzuty karne i broniąc uderzenie za uderzeniem. Z drugiej strony w pamięci fanów na zawsze pozostał absolutny "brzydal" w wykonaniu kadry Michniewicza, gdzie w meczu z Argentyną nasi zawodnicy skupili się na rozpaczliwej obronie i liczeniu żółtych kartek.
Szczęsny ma jednak zupełnie inne spojrzenie na tamte wydarzenia. W rozmowie z Krzysztofem Stanowskim postawił odważną tezę, zrównując katarski awans z najlepszym wynikiem kadry w XXI wieku.
– Wyjście z tej grupy w Katarze to był wielki wyczyn. Naprawdę wielki wyczyn. Ja go wcale nie stawiam dużo niżej od ćwierćfinału EURO 2016 – wyznał były golkiper Biało-Czerwonych.
Ocena tamtego turnieju zależy od tego, na co kładzie się nacisk. Jeśli spojrzymy na chłodną chłodną matematykę i stan posiadania polskiej piłki, Szczęsny ma sporo racji. Reprezentacja Polski od lat oscyluje wokół średniaków i nikt rozsądny nie oczekuje od niej podboju świata. Wynik z Kataru był historyczny i wyciśnięty do ostatniej kropli z tego, co mieliśmy pod ręką. Styl z pewnością bolał, ale w turniejach liczy się przede wszystkim wynik.
Patrząc z perspektywy czasu na to, w jakim miejscu znajduje się obecnie nasza piłka reprezentacyjna, trudno nie odnieść wrażenia, że w 2022 roku zrobiliśmy wynik ponad stan. Kibice wolą wprawdzie pamiętać porywającą grę z francuskiego EURO, jednak w Katarze cel po prostu uświęcił środki.
Źródło: Kanał Zero / Krzysztof Stanowski











