Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Trener Iberii wściekły na sędziów po bolesnej klęsce z Jagiellonią

Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 21-08-2026 8:09
Trener Iberii wściekły na sędziów po bolesnej klęsce z Jagiellonią

Jagiellonia Białystok rozgromiła Iberię 1999 aż 4:0, ale po meczu w obozie gości mówi się głównie o pracy arbitrów. Gruzini są mocno sfrustrowani i wprost oskarżają sędziów o kardynalne błędy, które wypaczyły wynik rywalizacji.

Jagiellonia zagrała do bólu skutecznie i pewnie wypunktowała Iberię 1999 w walce o europejskie puchary. Goście z Gruzji nie potrafią jednak pogodzić się z tak wysoką porażką. W ekipie rywali wrze, a głównym winowajcą ich zdaniem jest prowadzacy to spotkanie zespół sędziowski.

- Przy takiej grze, jak dzisiaj, porażka jest szczególnie bolesna, bo nie zasłużyliśmy na tak wysoki wynik. Muszę jednak zwrócić uwagę też na sędziów, którzy prowadzili mecz skandalicznie. Przyjechaliśmy do Europy z myślą, że również sędziowie będzie na odpowiednim poziomie. A tak nie było, zarówno na boisku, jak i VAR - podkreślił.

Trener gości obchodził tego dnia okrągłe 50. urodziny. Zamiast świętowania, miał ogromne pretensje do rozjemców, głównie o powtórzony rzut karny dla polskiego zespołu oraz nieuznanego gola dla swojej drużyny. Uważa, że te konkretne decyzje całkowicie zabiły morale jego zawodników.

- Sędzia dwukrotnie nas skrzywdził w bardzo ważnych momentach, pozwolił powtórzyć rzut karny i zabrał w pełni prawidłową bramkę. Dzisiaj kończę 50 lat, wiadomo, że Jagiellonia nie zrobiła prezentu, ale powinniśmy go sobie zrobić sami - kontynuował.

Piłkarze z Kaukazu bardzo dobrze weszli w to spotkanie. Od pierwszych minut stosowali wysoki pressing i sprawiali białostoczanom sporo problemów. Z czasem miejscowi przejęli inicjatywę i brutalnie wykorzystali błędy przeciwnika.

- Mieliśmy dobry początek, naciskaliśmy pressingiem, graliśmy z pewnością siebie. Mieliśmy dobre szanse, nie wykorzystaliśmy ich, a rywal już tak. To główna różnica. Robiliśmy wszystko, mieliśmy dobry początek, ale później przeciwnik był lepszy - podsumował.

Źródło: Przegląd Sportowy

TAGI

Inne artykuły