Piłkarz Pogoni Szczecin załamany po finale. "Wierzę w to, że sędzia nas nie przekręcił"
Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 03-05-2024 7:18
Mariusz Malec zabrał głos po finale Fortuna Pucharu Polski, w którym Pogoń Szczecin przegrała 1:2 z Wisłą Kraków. Obrońca Portowców mówił o pracy arbitra, ale przede wszystkim szukał jednak przyczyn porażki w postawie własnej drużyny.
Jeszcze w 90. minucie, przy prowadzeniu 1:0, Mariusz Malec wybił piłkę, która nieuchronnie zmierzała do bramki Portowców. Defensor wtedy mógł czuć się jako bohater. Jednak w dziewiątej minucie doliczonego czasu gry Wisła doprowadziła do remisu, a już na początku dogrywki dobiła Pogoń.
- Czuję smutek, wkurzenie. Okoliczności tej porażki były niesamowite. Nie prezentowaliśmy się jakoś super, nawet słabo, ale prowadziliśmy i mieliśmy utrzymać wynik. Straciliśmy jednak głupiego gola, decydującego o dogrywce, jak frajerzy. Mieliśmy piłkę, ale nakręciliśmy przeciwnika własnymi stratami - mówił obrońca Mariusz Malec rozmawiając po meczu z dziennikarzami w strefie mieszanej.
Piłkarz Pogoni nie przyłączył się do chóru tych, którzy odsądzali arbitra od czci i wiary zarzucając mu wypaczenie rezultatu.
- Jest VAR, więc wszystko powinno być sprawdzone. Jeżeli sędzia podjął takie, a nie inne decyzje, to wierzę, że nas nie przekręcił. Nie chcę zwalać winy na sędziego. Sami jesteśmy sobie winni. Piłka nożna to gra błędów, a popełniliśmy o jeden więcej błąd niż przeciwnik - podkreślił Malec.
- Zawiedliśmy i przepraszam za to kibiców. Nie dojechaliśmy do poziomu kibiców, biorę to na siebie. Zostały nam cztery mecze w sezonie i postaramy się to jakoś odkręcić, o ile jest to możliwe - zakończył obrońca Pogoni.











